Polskie Medical Spa - po raz kolejny przedstawię ten, niestety, problem przekłamania ofert, iluzoryczności oraz innych skrzywień w imię przyciągnięcia klienta, jaki na sanatorium wychowany, kupi to nieco lepsze jego wydanie, czyli medi Spa po polsku.
Po ostatnich rozmowach z branżowcami, bywalcami, kuracjuszami i analizie dogłębnej stron www owych "medi" jestem zażenowany. Jako outsider, który nie ma na tyle mocnego głosu do opozycji co Palikot, staram się po prostu pisać o tym, co mnie (i wielu) boli. A boli głównie to, że odkąd dwa lata temu opisałem bolączki polskich medi, nie zmieniło się totalnie nic!
Otóż, nadal "medical Spa" w polskim wydaniu to, jak mawiał mój pracodawca po prostu sanatorium, co w połączeniu nomenklatury Spa i postgierkowskich uzdrowisk daje wypadkową dalej zwaną przeze mnie SPAnatorium. Żałosne, banalne i trywialne naciąganie mało poinformowanych szwadronów stojących w kolejkach po kąpiel w H2O w przeróżnym wydaniu ludzi. Tych samych, którzy przy odnowionych wejściach, logo czy pozostawiającym wiele do życzenia basenie robią sobie masowo foty, jak Japończycy w Krakowie na wciąż restaurowanej starówce. A inwestorzy owych SPAnatoriów, ciesząc się z braku standaryzacji (nie wspominam o deutsche wellness verband) ściągają rękoma marketingowych macek klientów wciskając im ciemnotę, że Ci rzekomo odpoczywają w wykwintnym Medical Spa.
Ileż można pisać, że medi to jakość obsługi i leczenia! A jak się maja do tego kolejki po byle zabieg, bieganina niezorientowanych pacjentów po prowadzących donikąd przepełnionych korytarzach? Salki rodem przedwojennego ciechocińskiego sanatorium i sprzęt, którego używali najbardziej znani terapeuci... połowy XX wieku.
Pakiety tworzone w sposób - pakiet na kręgosłup z grupową gimnastyką (!!!) i zabiegami na twarz! Mój Boże, skończmy w końcu z tak beznadziejnym podejściem do pacjenta, którego po prostu się zwodzi jak dzieciaka, dla którego wspomniane fotki mają większe znaczenie terapeutyczne niż 10 dniowy pobyt w "wypasionym medi".
Do tego klasyk, lub jakiś Azją pachnący masaż do wyboru w tym samym pakiecie. To już przechodzi ludzkie pojęcie. Zaczynam wierzyć, że kobieta ma tylko jeden zwój na mózgu więcej niż kura... (wybaczcie piękne, mądre, długonogie, ponętne Panie). Bo któż może, aż tak nie mając pojęcia, upychać ludzi na pseudo terapie???!!!
Budujący oferty sprzedażowe starają się być terapeutami, lekarzami, marketingowcami oraz znawcami wszech rozumianego Spa. A kim są dla osób jakie na rynku się znają?
Śmiesznymi osóbkami, którym kiedyś ktoś powie prosto w oczy - Przestańcie skrzywiać nazwę Medical Spa, okłamywać pacjentów, zamknijcie się na sanatorium a nikt nie będzie miał pretensji, że promujecie zabiegi typy DD (z opcją pokręteł dosis basis:-)), zielone kafeleczki do 1,30 m bo tyle chciał sanepid, i kolejki NFZ-owskie w imię Medical Spa.
Dlaczego wszystko co nasze musi być słabą kopią oryginału?
Prawdziwe polskie medi Spa mam nadzieję, niedługo powstanie. A wtedy używając porównania do Formuły 1 reszta konkurencji nadal zostanie odpowiednikiem Roberta "bez profilu" Kubicy, jaki nadal wierzy, że poul-position to jeszcze osiągnie, jadąc beznadziejnym bolidem, ale niesiony głosami tysięcy nie znających tematu biedaków.