Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Badania rynku Spa.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Badania rynku Spa.. Pokaż wszystkie posty

29 grudnia 2014

Najlepsze polskie hotele i spa. Czy naprawdę najlepsze?

Spa Prestige Awards 2014 

Zadaję sobie to pytanie od wielu lat. Czemu, poza samym rozgłosem dla organizatora ma służyć ten absolutnie skopany twór? Bo napewno nie popularyzacji obiektów godnych odwiedzenia, opisania itp. Samo liczenie głosów poddałem w wątpliwość już dwa lata temu pisząc do właściciela marki.
I tak dobrze że z plebiscytu zniknęły obiekty startujące np. w kategorii najlepszy hotel Spa, które stricte nigdy nie zostały poddane kategoryzacji, zatem nie są (nie były) hotelami.

Wisienką na torcie jest zdecydowanie nazewnictwo. które skłania statystycznego Kowalskiego do kliknięcia tam, gdzie mu kazano. Dosłownie.

Sprawdźmy jak statystyczny Polak (Kowalski) reaguje na takie nazwy i mnogość durnych kategorii. 

Czy naprawdę wspomniany już Kowalski wie, jaka jest różnica między Destination Spa a np. Femi/medi/ baby? No z medi akurat łatwiej. Ilu gości wie, jaka jest różnica między hotelem a resortem, i ile tak na prawdę w Polsce jest resortów Spa? Kowalski już ma najmniej gorączkę. 

Spa Prestige Design - to jedno z określeń, jakie w zbiciu z Polską ziemią, rozbawiło mnie najbardziej. U Kowalskiego widzimy już typowe poszerzenie i wychylenie załamków P w EKG. W badaniu mózgu - sedacja. Wniosek: myślowy zawał. 

Można by pomyśleć, że nowe nazewnictwo konkursowe (jak chociażby Spa Prestige Design, czy Ski and snow Spa) są wynikiem rozwoju branży. Haha! Bzdura. Branża jest, gdzie była a "światowość" i "innowacyjność" w postaci namnażania nomenklatury i nazewnictwa to tylko przejaw tego, by podciągnąć jak najwięcej słabeuszy, którzy nie mieścili się w innych kategoriach.

Jeśli dalej organizator pójdzie tą drogą, to okaże się, że dla przykładu w 2020 roku nowe kategorie mają szansę brzmieć:

Najlepsze hotelowe pedicure Spa,
Najlepsze beauty baby medi day Spa
Najlepsze Spa dla singli
Najlepsze Church Spa - ta musiałaby wyrosnąć z medical spa, biorąc pod uwagę wiek korzystających.

Skoro kategorie rosną jak grzyby po deszczu, to należy przewidywać ich sezonowość, bo jeśli mamy Ski Spa, to może...

Najlepszy Christmas Spa, Lake Spa, Holiday Spa, Food Spa i tak dalej...

Po jaką cholerę tak ludziom życie komplikować? Statystyczny bywalec wie, że:

a) był w hotelu (czasem nie pamięta dlaczego)
b) był w Spa (dla niego to i tak salon kosmetyczny, ewentualnie z sauną, masażem i basenem)
c) był w sanatorium, które nazwano Spa, a sanatorium w Polsce ma tyle wspólnego ze Spa co ryba z rowerem. (Ale w tym prestiżowym konkursie stawia się znak równości).

Podział obiektów w takim konkursie powinien być nader prosty, by nie powiedzieć prostacki. Głosy powinny być liczone po każdym kliknięciu, jednakoż organizator dając możliwość jednokrotnego oddania głosu w ciągu doby, winien był pamiętać, że w wielu przypadkach IP, szczególnie gdy korzysta się z wi-fi, może się zmieniać. Tak między innymi ministerstwo cyfryzacji zapewnia anonimowość korzystającym z sieci.

Wniosek - nic nie warty twór. Dopóki takie nominacje nie będą wynikiem audytów wewnętrznych i zewnętrznych ( a wiem, że sam organizator w życiu nie widząc obiektu od środka wysyła nominację do nagrody!), to nadal głosowanie z marnym zliczaniem głosów nie przyniesie nic, tak jak nic nie przynosi doradztwo biznesowe od ludzi sprzedających kosmetyki i sprzęt.

A wracając do Kowalskiego - biedak dowiedział się z newslettera, z obiektu w którym raz balował na firmowej kolacji połączonej z ostrym chlaniem, że obiekt X bierze udział w "prestiżowym" konkursie Y. Jako, że wspomnienie żyć nie daje, klika. No bo i koleżanka zza biurka klikała. Też przecież była na wyjeździe integracyjno - szkoleniowym, w pokoju obok.
Inna Kowalska była dolepić akryl u Madziuli, której mąż salon otworzył, by nie włóczyła się po osiedlu bez celu. Madziula dowiedziała się, że jest taki konkurs, więc zalogowała się i śle gdzie się da, od Fb przez G+ po Instagram informacje, że kliknąć wypada, bo ona startuje. Tekst mniej więcej taki:

Hallo! Mój różowy salonik bierze udział w mega odjechanym projekcie babe! Normalnie nawet dostałam nominację. Cholera, od 14 dni dopiero działam, a już mnie docenili, a Sławek mówił, że ta tipsiarnia to bezsensu. Ale co on tam może wiedzieć, buc z warsztatu samochodowego. Nawet nowej koronki na firanie nie zauważył... Zagłosujesz na mnie?

Kończąc. Życzę laureatom obłożenia na 100% dzięki popularności zdobytej w Spa Prestige Awards. Ignorantom kiwam palcem - nie bądźcie jak ja! Bo przypadkiem przegapicie kolejne turbo oferty w których możecie zyskać wpis do prestiżowego kalendarza, rozdawanego za free przez organizatorów.

Cmok szmulki moje kochane! Wasza Ada ze Spa Liżesz.




23 listopada 2014

Tak było! Zobacz z czym spotyka się trener na wyjazdach. Praca doradcy od kuchni. Jasna strona cz. 2

Zanim przejdę do wspomnień, które są "ciemne", chcę się z Wami podzielić jeszcze momentami, które do dziś, albo powodują mój uśmiech, albo prawdziwą radość. W tej odsłonie "Jasnej strony" znów przejedziemy całą Polskę. Ready?

1 grudnia 2013

Najlepsze Spa w Polsce 2013!



Standaryzacja polskich Spa i salonów musi mieć miejsce tak szybko, jak to tylko możliwe. Powinna zająć się tym grupa ludzi działających non profit, by nie było jakichkolwiek podejrzeń o kolesiostwo czy płatną protekcję.

W jednym z poprzednich artykułów pisałem, że nie są nam potrzebne podziały na „dobrych” i „złych” doradców, nie. Rynek weryfikuje wiele kwestii sam a my po prostu nie powinniśmy nigdy stawiać sprzedaży ponad retorykę i sprzętów za grubą kasę zamiast wiedzy od nas płynącej stricte.
Podobnie jak ma to miejsce w przypadku usług noclegowych/ hotelowych mamy (choć nie do końca…) pewną jasność. Tę „jasność” precyzuje ustawa z dnia 29. Sierpnia 2007 roku. W dalszej części artykułu wyjaśnię dlaczego użyłem „”. 

Niestety, nie tylko przykładowe 3* różnią się od siebie w różnych częściach świata, ale różnice te są kolosalne nawet wewnątrz krajów Unii Europejskiej, ba! nawet na powierzchni jednego 38- milionowego kraju! I tak na ten przykład – w województwie zachodniopomorskim, w przypadku obiektu składającego się z parteru, i dwóch pięter – mówimy o budynku dwukondygnacyjnym. Podobny przybytek położony kilkadziesiąt kilometrów na wschód (woj. pomorskie) uznawany jest już jako trzykondygnacyjny, ponieważ tamtejsze uregulowania mówią, że parter stanowi kondygnację. Niby niewinna różnica, ale dla obiektu starającego się o kategoryzację w tych dwóch sąsiednich częściach Polski, to wręcz przepaść. Bo wyobraźcie sobie, że macie obiekt hotelowy który poza liczbą kondygnacji niczym nie odstaje od standardu 4*. Gdy biznes prowadzicie w pomorskiem zapomnijcie, nie mając windy, o 4*, dobrze gdy przyznają wam 3*. Kilka kilometrów na zachód będziecie cieszyć się nie tylko z jednej gwiazdki więcej niż wasz sąsiad z województwa obok, ale co jasne z innego rodzaju klienta! A to wszystko w jednym kraju.

To tak tytułem dłuuugiego wstępu, by unaocznić, że ja jako osoba od lat związana z branżą Spa w Polsce, cholernie życzyłbym sobie by standardy wkroczyły też na spaowskie salony. Kategorie na terenie naszego kraju, węsząc biznes, próbują wyznaczać różne twory, nie mające zielonego pojęcia o polskich realiach świata kosmo i Spa. O polskim kliencie, preferencjach, jego zachowaniach czy decyzjach kluczowych! Wszyscy brani są pod jeden szablon i dawaj przyznawać certyfikacje… ISpa, Deutsche Wellness, MSA… Dość powiedzieć, że w Polsce naprawiać salony próbuje królowa marketingu salonowego, rodem z Australii, wciskająca ludziom kity pt. „Dasz radę! Hallo! Do it!” i inne wariacje rodem z MLM oraz telezakupów Mango. Dlaczego kosmetyczki w to wierzą? Odpowiedzcie sobie sami.
I tak docieramy do kluczowego miejsca naszej opowieści. Wiem, że dzisiaj mogę liczyć na konkretne wymiary łózka (te akurat są równe niemal dla każdej gwiezdnej kategorii) w jedynkach, dwójkach czy apartamentach. Wiem też, że w kiblu jednogwiazdkowca próżno szukać dodatkowych kosmetyków, czy choćby ręcznika papierowego. Na drugi biegun – najprawdopodobniej pod pięć gwiazdek podejdzie szofer, by przejąć kluczyki od mojego zdezelowanego Cadillaca. Ale za cholerę nie mam pojęcia jakiej obsługi mogę się spodziewać w zależności od kategorii. A że Spa jest (niestety) w większości mało dochodową przybudówką do hotelu, to „cuda” obsługi Klienta są tu niemal codziennością.
Wiele dziwactw widziałem osobiście, inne obserwowali w Spa na całym świecie moi przyjaciele, ale większość z nich, uwierzcie mi, ma miejsce w Polsce. A obsługa klienta jest tu tak poukładana jak gówno w stajni Augiasza. Właśnie ta teza kazała mi sprawdzić co znaczy zdobyć wyróżnienie pt. Spa Prestige Awards. Czego szukałem? Chciałem w standardzie 3-5* Hotelu Spa, zleźć obsługę, która sprawi, ze te gwiazdki przemówią do mojego portfela. Nie przemówiły. Zwycięzcy z lat 2011 i 2012 (w różnych kategoriach tego dziwnego konkursu) nie pozostawili złudzeń. Przepytaliśmy w przeróżny sposób 35 obiektów Hotel Spa/ Resort Spa/ day Spa. Największych chyba zabolało najbardziej, bo spadali teoretycznie z wysoka. Ale nie to, że spadali, ale jak spadali, jest szalenie ciekawe.
Dla jasności.
Przedmiot badań? Poziom obsługi klienta hotelu Spa od recepcji hotelu, przez recepcję spa aż do osób faktycznie wykonujących zabiegi. No bo skoro ktoś szumnie nazywa obiekt najlepszym w kraju, musi liczyć się z tym, że ktoś w końcu przyjrzy się tym „zwycięzcom” bliżej, licząc, że i obsługa będzie No 1.
W kilku przypadkach miałem kontakt bezpośrednio z managerami spa. Przypomnę – piszę o obiektach święcących triumfy w tym prestiżowo – katalogowym konkursiku w latach 2011 - 2012. To tak, dla jasności.

Rozmowy telefoniczne. Gdy się już człowiek dodzwonił a w niejednym przypadku cierpliwość na próbę wystawiają w słuchawce dziesiątki sekund Chopina, Bacha, czy tzw. muzyki bez opłat, słyszał:
Hotel „X” – w czym mogę pomóc? Kurw… Wiedziałem, że nawet w Polsce buduje się tzw. domy inteligentne, które oszczędzają nasz czas, prąd, pieniądze itp. Ale, żeby budynek hotelu „X” potrafił odebrać telefon? I jeszcze chciał mi w czymś pomóc? Nie ma tam zatem człowieka stojącego za blatem recepcyjnym, nie. Recepcjoniści uczeni są by witać się jak maszyny. Bez duszy i bez mózgu. W dodatku na każde pytanie odpowiadają – „Tak, oczywiście”, po czym z Twej prośby o konkrety zabiegowo – noclegowe i tego „oczywiście” zostaje zero, nic, dno. Dostajesz standardową ofertę i (O ZGROZO!) większość odsyła do strony w internecie! Szukaj chłopie sam, mi się nie chce. HOTELE NIE ZNAJĄ OFERTY SPA NI W ZĄB, SPA NIE MA BLADEGO POJĘCIA co oferuje Hotel. Gratuluję nagród!

Najpiękniejsza historia wydarzyła się w Zakopanem. Stosunkowo nowy hotel ma ten problem, że podnajmuje powierzchnie zabiegowe firmie zewnętrznej. To moi drodzy może mieć sens, ale jeśli całość tworzy absolutną hybrydę, a tu co otrzymaliśmy? Slalom gigant:
Pani z recepcji, po wysłuchaniu moich preferencji czasowo – kosztowych stwierdza, że przełączy mnie do Spa, bo w sumie to oni lepiej się znają. I nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że po kilku zdaniach absolutnie posranej rozmowy z recepcjonistką ze Spa słyszę – „Wie Pan co, to ja odeślę do hotelu, bo to oni muszą wszystko ubrać w pakiet nocleg – spa”. Odsyła mnie do ludzi którzy kilka minut temu jasno podkreślili – nie mam kompetencji, przekazuję telefon do Spa. A teraz recepcja Spa każe dla mnie, a bardziej dla mojej żony i jej przyjaciółki, wybierać zabiegi hotelowemu recepcjoniście, który o Spa wie tyle, że jest…

I co tu wychodzi? Brak procedur! W jednym miejscu spotkały się dwie zupełnie odmienne marki z których jedna ma świadomość, że druga gdzieś tam obok funkcjonuje. Gratuluję nagrody!

W Spa, hotelu **** w centralnej Polsce słyszę – nie może pan wybrać innych zabiegów, poza pakietami, które widnieją na naszej stronie. Ja na to – miła Pani, Wasz hotel strasznie mi się spodobał, tylko chciałbym by zabiegi nie trwały 3-4 h dziennie (pobyt weekendowy), ale w miarę możliwości wypełniały jak najwięcej czasu, choćby licząc z dostępem do strefy wellness. Dodam, że najdroższy pakiet w tym miejscu kosztował kilkaset złotych, ja poprosiłem o tunning, by stał się ciekawszy, przez co droższy. Co ważne zawsze podawałem preferencje osób stricte mających korzystać z zabiegów. Co dostałem? Nic! Odpowiedź pt.” Musi Pan coś wybrać z gotowych” Jawnie po raz kolejny otrzymałem informację – nie chcę Twoich pieniędzy, bo głowę mam tylko po ty by mi na deszczu nie padało do środka…

Inny Hit – Krynica. Rozłożyli mnie na łopatki po prostu. Ta sama sytuacja. Dwie babeczki, na weekend, w dwójce, zabiegi zgodne z preferencjami podanymi – relaks i po konsultacji lekki anty age. Odpowiedź na ofertę przyszła po 3 dniach! (To i tak nieźle, bo z malinowych spa odpowiednio po  4-5!). Koszt pobytu weekendowego? Blisko 8 tys. złotych! Pytam się grzecznie – skoro macie takie ceny, znaczy strzelacie w target exclusive, to chyba jakość obsługi powinna być odpowiednia, czy się mylę? Można (jeśli jest się skończonym debilem), zapłacić za weekend dla dwóch Pań osiem tysięcy złotych, ale cholera czy nie lepiej wybyć gdzieś, gdzie można za połowę tej kwoty cieszyć się super warunkami dwa- trzy dni dłużej? Rozumiałbym cenę gdyby chociaż jakość obsługi jasno dawała do zrozumienia – tu musisz dać więcej, za naszą pracę, autorskie podejście. A tu nic. Masz zapłacić za markę. Co to kurwa? Mandarin Oriental Miami? Recepcja i marketing wołają o pomstę do nieba, odpowiedź po kilku dniach, logistyka tak płynna jak gra polskich kopaczy przeciwko Hiszpanom… Zapomnieli wielcy zwycięzcy, że pracując w usługach, tak na prawdę sprzedają OBSŁUGĘ… Gratulujemy wieloletniego dzierżenia berła pierwszeństwa!

Po takich doświadczeniach zaskoczyła mnie pozytywnie, choć tego bałem się strasznie, po wielu zmianach, ciechocińska Villa Park. Sam manager odpowiada na ofertę, pozostaje do dyspozycji, rozumie powagę sytuacji (bo w tym przypadku poszliśmy w zapytaniu nieco bardziej medi). Podkreśla, że moja sprawa jest dla niego priorytetowa, więc sam się nią zajął. Jako jedyny z 35 hoteli!

Geniusz to także odpowiedź z Mazurskiej, niewielkiej miejscowości Godkowo. Najpierw kontakt z recepcji i obietnica złożenia oferty max w godzinę. Z lekkim poślizgiem, po niespełna dwóch godzinach, z przeprosinami dociera oferta. Absolutnie skrojona wg potrzeb. Oddzwaniam a tu logistyka wspaniała, nie ma niekończącego się przełączania spa do hotelu, hotelu do Spa. Jest konkret. A zapytanie cholernie wyśrubowałem. I tu (niestety) gratuluję… miejsca w drugiej dziesiątce Spa Prestige … Docenili jak widać obiektywnie...
Przypadkiem zapytanie pobytowe wysłałem do jednego day Spa na Podkarpaciu. Nie tylko dostałem ofertę, która pachniała światem Spa, nie tylko oferta ta absolutnie sprostała temu, co wskazałem, ale jako, że jest to day, to od razu namiary na hotel zaprzyjaźniony i propozycja dojazdu (uwaga!) zorganizowana przez samego właściciela! Niech uczą się wielcy resortowi zwycięzcy.

Na 35 obiektów związanych za Spa Prestige Awards, odpowiedź dostaliśmy od... 18. Najczęściej po więcej niż dwóch dobach! Standardem są w słuchawce : yyyy, aaaa, oooo, co mogę dla Pan zrobić, po dwóch konkretnych opisach mojego zapytania! Wiesz co możesz dla mnie zrobić? Załatw mi czarter do Londynu, bo powoli zaczynam wierzyć teorii że 70% Polaków żyje w stresie, 30% na Wyspach…
17 obiektów w ogóle nie odpowiedziało! Nic, zero, a w zapytaniu chcieliśmy wydać u nich najmniej 3000 złotych! Gratulujemy wyróżnień w tym „prestiżowym konkursie”.

Szkoda, że konkurs opiera się do dziś o liczenie wyników z sms-ów, zliczanych… raz w tygodniu. Zamiast dogłębnie audytować obiekty przed nadaniem im miejsc zaszczytnych, wolą zbierać jak leci internetowe wnioski o uczestnictwo i każą wierzyć, że wyniki są miarodajne i dają jakąkolwiek pewność, że jadąc do zwycięzców, będziemy obsłużeni „prestige”.

Czemu zatem służy taki konkurs? Bo jak widać nie lepszemu wizerunkowi marek, czy dawaniu jasności typu - tu przyjeżdżać możesz spokojnie a tam nie wybieraj się bez Prozacu i Kałasznikowa . „Spa” nazywane w nim są durne tipsiarnie i nakładajnie hurtem tapet czy rzęs, hotelem nazywa ośrodki wypoczynkowe, absolutnie nie kategoryzowane w myśl wspomnianej na początku ustawy. W końcu nagrody wręcza zwycięzcom, którzy nie odbierają telefonów od klientów, gubią się w logistyce hotel – spa i odpowiadają po 7 dniach pisząc w treści wiadomości – „przepraszam, mieliśmy problem z netem”

Gratulujemy konkursu, gratulujemy zaszczytnych miejsc markom, które faktycznie poznajemy  dopiero wtedy, gdy chcemy u nich wydać pieniądze. W wielu z nich, szczególnie północnych i przygranicznych spotkamy Niemców oglądających w barze film z gromko brzmiącym, i doskonale odpowiadającym sytuacji branży WARUM? Moja cicha odpowiedź to – …because. I niech każdy odpowie sobie dlaczego jest jak jest. I dlaczego tak bardzo potrzebna jest nam standaryzacja stricte na rynek polski*


* Ta niemiecka mogła by wpłynąć na to, że jeszcze większe RZESZE Niemców zalałyby nasz kraj, robiąc ze Spa sanatoria, na to, że standardy nadal będą tak równe w Polsce jak na świecie… W Polsce Niemiec w tłumie innych pobratymców ogląda film z dubbingiem zza Odry, podczas gdy Polak cicho sączy piwo udając, że jest ok, bo takie warunki stworzył mu właściciel, który niby tak samo kocha rodzimy PLN jak niemieckie ojro…  Mimo, że klient z balkonikiem poza blokowaniem hotelu, nie robi dla Spa absolutnie nic dobrego! 

Artykuł ten, jest wynikiem analizy rynku Spa w Polsce przez autora i nie ma na celu obrażenia kogokolwiek. To subiektywna ocena płynąca z relacji z kilkudziesięciu obiektów w Polsce. Pełne dane z tego badania zostaną opublikowane w innym terminie.


21 sierpnia 2013

Branża śmierdzi kupą...

Kończy się kolejna epoka w polskich Spa. Kolejna taka sama. Obserwujemy, podpatrujemy i analizujemy i? I nic. Nic się nie zmienia. Kilka tygodni temu rozmawiałem z człowiekiem, który chcąc zainwestować w segment Spa wybrał się na niechlubne targi do Krakowa. Zadzwonił do mnie po nich i powiedział - jeśli cała branża jest w takiej kondycji jak te targi, to ja się wycofuję. I miał rację. Bo znaleźć tu cokolwiek nowego, autorskiego graniczy z cudem. Ci sami sprzedawcy niczego, doradcy rodem z branż dalece odległych i masy gapiów nagabywane darmowymi wejściówkami na to "wydarzenie targowe roku". Lipa, lipa, lipa...

Rozmawiałem też z inwestorem z Ukrainy. Troszkę razem ponarzekaliśmy na to co się dzieje na rynku a on skwitował to słowami - Panie Adamie a czego się spodziewać po branży w której rządzą kosmetyczki... Ja nie podpisałbym się pod tymi słowami, ale daje to do myślenia. Bo lata lecą, branża w Polsce już nie tak młoda a wciąż w zadku z jakiegoś powodu jest. Zarabia na niej co ósmy inwestor! Zastanówcie się dlaczego. Kilka lat temu w piekielnej sytuacji były polskie szpitale. Zamiast zatrudniać na stanowisku dyrektorskim, w myśl kolesiostwa i układów, lekarzyny posiwiałe, nie mające najmniejszego pojęcia o zarządzaniu, zaczęto dawać szansę młodym managerom, nie koniecznie lekarzom, ale ambitnych zarządców, gruntownie przygotowanych do tej roli.

Może z nadejściem września, po upalnym lecie, warto coś zmienić w Spa? Odsunąć zarządców nieudolnych, koleżanki koleżanek i innych "kapitanów" prowadzących swe statki na mieliznę. Day Spa to nadal drogie zabawki w rękach dużych dzieci, które potem ponoszą trudne konsekwencje głupich wyborów lub ich braku. A często konsekwencje te ponoszą nie przysłowiowe dzieci, lecz ich przełożeni. A to boli najbardziej.

Portale branżowe działają na zasadzie ctrl C + ctrl V. Zamiast nieść rozwiązania, powielają durne informacje nic nie wnoszące dla rynku. Co komu w branży, praktykowi znaczy, z wiedzy, że w Pcimiu Hotel Spa otwierają. NIC! 

Wrzesień zatem za pasem. Managerowie znów opowiadać będą tanie historyjki o tym, że nie idzie, bo kasa z domowych budżetów na szkoły poszła, zamiast na usługi. I tak rok rocznie. Nic się nie zmienia.

Nad morzem i w górach będą bezmyślnie opowiadać o "końcu sezonu". I znów Niemcy zaleją Pomorskie a reszta będzie robić sztuczny tłok od socjalnego po zabiegowe. Bo brak pomysłów na Klienta jest wszechobecny.

Koniec końców - znów jesień będzie w wielu Spa smutna, tam gdzie hotele to jakoś będzie, ale manager Spa w hotelu będzie nadal brodził w smudze cienia.

Siedem grzechów głównych branży:
Pycha - mam Spa i nie będziesz mi tu pitolił, mam marzenia, kumasz?
Chciwość - wezmę wszystko co tylko da mi Klienta, nawet z grupówek za 6 zł brutto od zabiegu!
Nieczystość - brudne myśli w socjalnym, bo pracownik znudzony kombinować zaczyna, papierosy, śmierdzące dłonie kosmetyczek palących od Bałtyku po Tatry.
Zazdrość - bo Kowalska za rogiem to ma full na baleyage i tipsy a u mnie wieje smutkiem...
Nieumiarkowanie - tu raczej w wydatkach. Kupuję ten, tamten sprzęt. Linie kosmetyków z Włoch? Proszę... Tylko kto to kupi???
Gniew - manager pluje na kadrę bo ta nic nie robi. A jak ma robić, skoro manager nie zapewnił odpowiedniej liczby Klientów, ewentualnie z groupona uciułał śmieszne, sztuczne persony na zabiegi za procent. Gniew pracowników którzy walą 80-100 masaży w miesiącu za 5 zł brutto!
Lenistwo - managerowie marzą o zwyżkach w obłożeniu bez kiwnięcia palcem, no bo przecież fajny obiekt mają... Inwestorzy leniwie z kieśni dukaty wyciągają, bo nie bardzo widzą sens dalszego topienia własnych pieniędzy w myśl marzeń nieudolnego managera.

Branża śmierdzi kupą - kupa doradców a tylko ścieki w kasie. Śmierdzi też bagnem. Bo nic nie zanosi się na wyjście choćby części obiektów z impasu. Śmierdzi papierochami, żarciem na cały obiekt, no bo cóż robić w trakcie godzin pracy jak nie zajadać kąski z pizzerii, czy kebabodajni, gdy nie ma roboty?

Zatem próżno zmian szukać na jesieni, poza kilkoma nowymi obiektami, których otwierający je doradcy na pewno nie poniosą żadnych odpowiedzialności za braki w obłożeniu. A powinni!

Wewnętrzne zatargi w obiektach na linii kosmetyczka - kosmetolog o to kto lepiej pięty skrobie, są codziennością. No bo kosmetyczka robi pedicure a kosmetolog niby już zabieg podologiczny. Przypisywanie zabiegów jednemu a nie wszystkim masażystom - chleb powszedni.
Właściciel, inwestor, manager staje się kumplem dla kadry a ta psuje mu w myśl tej przyjaźni cały biznes - to esencja polskich day Spa i salonów kosmetycznych.

Jak widać przyszłość rysuje się w barwach mało kolorowych, by nie napisać czarno - szarawych. W październiku kolejne podwala, WSB i inne bagna rozpoczną "kształcenie" zarządców spa, nie mając o tym bladego pojęcia. I trafia potem taki delikwent do pracy managerskiej. Pierwszy dzień, drugi, trzeci i... brak inwencji znów wygra z kreatywnością i wzniecaniem sprzedaży i chęci posiadania oraz budowania trendów. Po co się spinać? Przecież za pół roku znów LNE podpowie jak prowadzić biznes od kogo i za ile kupić, kogo zatrudnić. I znów za wyniki wdrożeń tego gówna z targów zapłaci inwestor. No bo przecież nie prelegent czy "doradca".

Spokojnej jesieni.


3 lutego 2013

2012... Constance.



Pod wieloma względami constance. Poza nielicznymi branżowymi „światełkami” zmieniło się tyle co kot napłakał. Nadal rynek nasycony jest nijakimi obiektami, solariami, i hucznie nazywanymi day Spa…bez pokory, chęci zmian i polotu. Hotelowe Spa i Resorty to ogony inwestycyjne. To smutne, bo pracują w nich ludzie – terapeuci, masażyści, kosmetolodzy i kosmetyczki. O managerach nie wspomniałem celowo, bo sami są sobie winni. Nadal nie planują, słabiutko zarządzają i nie maja najmniejszego pojęcia o zarządzaniu działaniami marketingowo – sprzedażowymi. Przez to zatrudnione osoby nie maja co robić i są obwiniane za niemoc obiektów. Paradoksem jest fakt, że mimo oferowania Opieki Trenerskiej jako pierwszego realnego, po szkoleniowego narzędzia które jawnie pokazuje jak działać by budować markę a tym samym zyski, managerowie nie sięgają po nie! Biorą papiery i… znikają. To znaczy, że nadal tylko około 5-10% zarządzających chce coś zmienić a nie tylko pięknie o zmianach mówić. Taka branża?

Szkolenia. Droga do podniesienia kwalifikacji…

W 2012 firma Spa Leaders przeszkoliła w sumie 126 managerów (szkolenia otwarte i zamknięte). Niemal za każdym razem (89% przypadków) otrzymywaliśmy podziękowania i rekomendacje, referencje. Wszystkich uczestników informowaliśmy już przed szkoleniem, że choć treści są przygotowane dalece selektywnie, niezbędne jest korzystanie z DARMOWEJ opieki trenerskiej, bo tylko ludzie o IQ równym temperaturze pokojowej wierzą, że wyszkolą managerów w cyklach kilku dni. Takich szkoleń jest na rynku cała masa. Z opieki korzysta lub korzystało … ok 10%! Jako, że start takiej opieki wyznacza sam uczestnik, z górką mogę stwierdzić, że jakieś 80% szkolonych albo zostało na tyle zainspirowanych, że po kilku dniach (2-4 dni) radzą sobie świetnie, albo w nosie mają i rozwój i szansę. Bo nie brać czegoś co jest za darmo, to chyba mało polskie?

Regiony Polski a potencjał.

Ktoś kiedyś napisał, powiedział, zaśpiewał czy wykrzyczał, nie wiem, że dzielimy nasz kraj na tzw. Polskę A i B. Ja mocno walczyłem z tymi opiniami. Bo regiony są takie jakie w nich ludzi potencjały a te powinny być mniej więcej wszędzie przynajmniej podobne. Nie będę z grzeczności nazywał miejsc, obiektów czy regionów. Ale dziś wiem, że to nie problem w miejscach tylko niestety w ludziach. Nie miejsca są „B” tylko myślenie jest „B” a w wielu przypadkach „W”. Nie dzwoń inwestorze z prośbą o pomoc, gdy po kilku dniach już i tak wracasz do starych nawyków! Szczególnie trudno jest rozmawiać z managerami i inwestorami, którzy mimo prośby o pomoc, sceptycznie patrzą na cokolwiek co nowe. Tu króluje powiedzenie „Lepsze jest wrogiem dobrego”. Sami wiecie, co to może oznaczać. Brak rozwoju.

Doradcy i szkoleniowcy.

Jest w Polsce kilka imprez na których niby warto bywać. Niby, bo polityka sprzętowo kosmetyczna zdecydowanie bierze tam górę nad doradztwem dla budowania marki a przecież dla Inwestora to zdecydowanie za mało. Zazwyczaj słyszy on, że musi a) kupić sprzęt X, b) nabyć kosmetyki Y i (o zgrozo!) nastąpi c) czyli w cenie tego bagna dostanie doradztwo.
To trzeba rozdzielać! Pokaż mi który sprzedawca detalu lub dystrybutor postawi retorykę ponad premię ze sprzedaży towaru? Nie znam takiego. Nikt nie zna.
Piszę z pełną odpowiedzialnością. TAKIE DZIAŁANIA SĄ DALECE SZKODLIWE DLA INWESTORÓW, PONIEWAŻ ŻADEN Z TYCH „DORADCÓW” NIE PONOSI ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA TWOJE NIEPOWODZENIA. PRZECIEŻ ON ZAROBIŁ, CZYŻ NIE? Wcisnął badziewie a Ty się martw Inwestorze co z tym zrobisz dalej.

Efekt WOW.

Cokolwiek robisz, na cokolwiek wydasz choćby 1 zł pomyśl, kto to kupi? Samo pieprzenie o Korzyściach dla Klienta to za mało! Choć coraz częściej zastanawiam się skąd popularność tego „ruchu”. Już wiem. Choć wielu to zaboli. Jako człowiek na co dzień mający styczność z marketingiem i budowaniem silnych marek Spa, widzę w tym TELEZAKUPY MANGO. Jaki „gadacz”, taki odbiorca! Tylko, że odbiorca – Inwestor ma długofalowo WOW – Wielkie Otrzeźwienie Wtórne – trzeźwieje gdy zamyka obiekt i liczy debet. Pytajcie zatem o to co i dla kogo zrobili doradcy, jakie są koszty i co finalnie dostajesz, a i nie zapomnijcie zadać pytanie – a co gdy doradztwo weźmie w łeb?
2012 rok był przepełniony tego typu działaniami WOW, tym razem Wbrew Obiecanej Wielkości obiektu.

Trendy 2013.

Nie będę wyrokował. I tak na kolejnych konferencjach dowiecie się, że trendem jest to co oferują referenci – sprzedawcy. Ja mam prośbę. Pojmijcie najpierw, że POPYT RODZI PODAŻ umiera. To Wy musicie kreować potrzeby Klientów, ale jako, że sprzedajecie głównie usługi, zatem sprzedajecie stricte obietnice, MUSICIE im sprostać.
Życzę wszystkim by 2013 był rokiem autorskiego kreowania wizerunków marek Spa. By spojrzenie na konkurencję nie kończyło się tylko na widzeniu obiektu nieopodal. Wtedy stopniowo zmienimy tą branżę i pozwolimy, także Wam zarabiać na tym co kochacie.
Adam.