Na początku chcę jasno napisać wszystkim tym, którzy są święcie przekonani, że odebranie planu marketingowego od autora jest wystarczającym kluczem do zaistnienia, zarabiania i cieszenia się z posiadania silnej marki salonu czy spa. Nic bardziej błędnego. Plan takowy nie jest samospełniającą się przepowiednią a wyznaczeniem celów, które zlecający musi jak amen w pacierzu odklepywać z tygodnia na tydzień! Mało tego, skoro było odwołanie do pacierza, to jeszcze jedno - spowiedź. Jeśli takowy plan dostałeś powinieneś spowiadać się z jego wykonania. A co jeśli czegoś nie wiesz? Nie wiesz jak plan wdrażać? Pytaj a jeśli nie pytasz, to nie rozliczaj autora. Masz jasne cele. To trudne? Nie, branżowe...
Plan marketingowy dla Spa/ salonu czy gabinetu jest nieodzowną częścią jego funkcjonowania. Jedną z najbardziej widocznych na rynku dewiacji jest startowanie z biznesem bez skutecznego planu. Wielu udaje (chyba, by pogłaskać swoje kosmetyczne, wszechwiedzące ego), że gro znajomych, rodzina i ich znajomi oraz znajomi rodziny znajomych chętnie przybędą i zakupią vouchery na Święta, no bo przecież na wspólnym "śledziku" obiecali... Of course...
Ja nie chciałbym opowiadać tu głodnych kawałków rodem z Kotlera o analizach, kosztach, schematach, które poza wydatkami i to znaczącymi, niczego nie przynoszą dla obiektu za plan płacącego. Chcę skupić się na faktach, które są w stanie w krótkim czasie zmienić rzeczywistość Twojego biznesu kosmo, bez ponoszenia wyraźnych kosztów.
Jeśli chcesz czytać 150 stron analiz z których i tak nic nie zrozumiesz, stron pełnych przepowiedni rodem z Hogwartu, płacić za nie kilkanaście tysięcy złotych a potem za ich wdrożenie (kampanie reklamowe, pozycjonowanie, ulotki, cały outdoor) płacić następne krocie - proszę bardzo - znaczy Twój marketer skrzętnie odrobił lekcje ze studiów, za te z życia dostaje natomiast pałę!Bo życie to nie schematy czy analizy. Życie to Ty - Twój biznes - rynek - oraz konkretny odbiorca najmniejszej usługi jak choćby pojazd eyelinerem po ślepkach. Jeśli zapomnisz o tym - odpadasz, zatem nie grasz ze mną, bo nie chcesz być liderem. A nawet w tej tak pojebanej branży liderem nie tylko być można, ale przede wszystkim trzeba! Inaczej kosmetyczka lepiąca tipsy z akrylu wystrzeli ciebie - pasjonata w kosmos, szerząc dno. Chcesz lecieć w kosmos? Jak nie czytaj dalej....
Po pierwsze sprzedaż!!!!
Możemy tu pitolić o wSPAniałych pakietach, weekendach, zabiegach, rytuałach. Możemy w tych ofertach zarzucić ludzi doskonałościami typu:
- endermologia LPG ma opatentowane rolki, zajefajny strój, który wejdzie ci tam gdzie światełko nie sięga. Możemy też wspomnieć, że z LPG korzysta Zidane, Madonna, Jennifer Lopez, o pracy na podciśnieniu, filtrach o mocy turbiny powietrznej... Tylko po co?
Każda osoba odpowiedzialna za napisanie planu marketingowego musi jasno wziąć na siebie pewną odpowiedzialność - przyrzeczenie pomocy w realizacji swoich wizji. Po wtóre musi już nie klientowi (Pabich nauczył mnie, że pisanie klient przez duże "K" to wiocha) ale także zleceniodawcy obiecać, że jeśli będzie wypełniał kolejne etapy - wygra.
Jak już wspomniałem, nawet najmniejsza cenowo część oferty, musi znaleźć swojego odbiorcę już na etapie planowania wielkości sprzedaży. Dla mnie jako trenera managerów odpowiedzialnych na tym rynku za sprzedaż nie ma znaczenia czy ty siedzisz godzinkę, czy marne osiem nad ofertą. Dla mnie liczy się wielkość sprzedaży, kumasz?
A że ty dzisiaj miałeś sraczkę, a wczoraj żona nie zdążyła do pani z bukieciarni by dogadać szczegóły współpracy? Your choise! Ale wtedy nie zarabiasz, a czas płynie. Tylko nie rozliczaj za to autora.
Po drugie współpraca. 3 etapy by faktycznie zarabiać w spa/ salonie.
Choćbyś miał najlepszą ofertę, pisaną językiem korzyści jakich nikt przed Tobą nie wymyślił, to jeśli nie zawiążesz odpowiednich więzi tytułem współpracy z podmiotami trzecimi nic nie zrobisz. A tylko one są w stanie zapewnić tobie, nie generując kosztów reklamy, pozyskanie dodatkowej gamy klientów, o której do tego momentu nie miałeś bladego pojęcia.
Jeśli do tej pory nie założyłaś tysięcy tipsów na dłonie przechodniów i nie wygenerowałaś na tym zysków rzędu kwot, godnych budowania płaconego PR- u, to zapomnij, że się to zmieni jutro. Jeśli dziś poczta pantoflowa nie podesłała pod twój przybytek autobusów chętnych na pazury, likwidację cellu, czy regulację brwi z grupona za trzy dychy ( :) ) to zapomnijże o jutrze. Twoje jutro kończy się dzisiaj.
Współpraca wizerunkowa.
To ten rodzaj, którym pozyskasz partnerów dla szerzenia Twojej marki, marki Twojego gabinetu, jaki pomoże Ci w budowaniu pozytywnego wizerunku. On wtórnie oczywiście wpłynie na wielkość sprzedaży, ale pierwotnie musi zaiskrzyć na linii gabinet - kontrahent, by były z tego realne peeleny.
Przykład: Gabinet pozyskuje do współpracy salon Chevrolet. Statystyczny właściciel salonu teraz myśli - Puda - pogięło Cię? Co ja mam wspólnego z dealerem samochodów?
Przypomniałem sobie sytuację w której rozmawiałem z poznańskim dealerem japońskiej marki. Gość mnie pyta - Panie, ale co ja mam wspólnego ze spa, nie jest Pan pionem z flotowej sprzedaży aut. Na chu... mi Spa? I tu wychodzi szybki timing - Adam na to - a proszę mi powiedzieć ilu dealerów marki X do każdego auta zakupionego powyżej kwoty Y dodaje voucher za kwotę Z do spa?
Tu gość dowiaduje się, że dzięki Tobie przestaje sprzedawać "tylko" auta, zaczyna pewien kompletny spa komfort, bez dodatkowych trudności dla klienta! 13 salonów marki X sprzedaje samochody. czternasty sprzedaje już coś więcej, kumasz...?
Poza tym pozycjonowanie się na stronach. Niesamowita siła! Daj przekierowania a zobaczą, że Twój salon godzien jest zaufania, bo zaufały mu nawet takie marki jak dealer X, kumasz...?
Współpraca ofertowa.
Tu sprawa jest prosta. Chcesz poszerzyć ofertę a nie chcesz ponosić dodatkowych kosztów prowadzenia działalności i dawać jeszcze na niej zarabiać złodziejskim państwowym instytucjom. Poszerzasz ofertę, nie ponosisz kosztów... kumasz?
Przykład: masz day Spa i ofertę sylwestrową. Niby możesz kogoś pomalować na zabawę, niby tips założyć na nią. Dziś to za mało. Jeśli twoja oferta nie będzie jednaka z ofertą partnera to znikniesz w tej kreatywności jak kamfora. Wejdź w układ z dobrą knajpą i razem przygotujcie wieczór sylwestrowy - Ty malujesz, zdobisz waćpanny, oni napitku i strawy podają. Trudne? Nie sądzę!
Współpraca sprzedażowa.
Pomyśl, co sprzedajesz, a co tak na prawdę kupują Twoi klienci.
Przykłady: Jeśli masz ofertę dla babeczek w okresie ciąży to wejdź w układy z klinikami, gabinetami ginekologii i położnictwa - tam przeć Twój target siedzi całymi godzinami w kolejkach! Sklepy z gadżetami dla maluchów - od wózka, szafki, przewijaka, po pieluchy, maty czy kaftaniki. Tam siedzi Twoja klientka, a jeśli standardową ofertę baby spa poślesz aż tak dennie, tylko przez www, to zapomnij że cokolwiek sprzedasz! Nie ma relacji oferent - klient.
Inne przykłady sprawdzone przez nas na współprace sprzedażową to m. in. internetowe wszechdajnie prezentów, kwiatów, zaproszeń za pośrednictwem własnego www, galerie, sklepy modowe, tematyczne, z biżuterią. Wszędzie gdzie Twój target jest, tylko do dzisiaj szukał w nich czegoś innego. Kumasz?
Kończę ten wywód. Plan marketingowy nie jest sucharem który po kupieniu jebnie w Twój biznes jak grom w stodołę. Musi być realny wykonawca założeń, jakie przedstawił twórca planu. No chyba, że zapłacisz twórcy tyle, żeby stał sie Stwórcą ale na to Cie nie stać, więc lepiej pytaj i myśl. Bo to proste jest a wystarczy słuchać. A, no i słyszeć.
Kumasz...?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inwestor Spa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inwestor Spa. Pokaż wszystkie posty
11 grudnia 2013
30 sierpnia 2013
Poznań - wieś pod Koziegłowami.
O tym, że „warszafka” jest bardziej warszawska od rdzennie
stołecznych, wiemy od dawna. Podobnie jest jadąc na zachód, pod Poznaniem. Bo
rdzenny nic nikomu udowadniać nie musi, przyjezdny na siłę chce światu pokazać,
że wyszedł ze wsi. Szkoda, ze w większości przypadków wieś nie wyszła z niego…
Kondycja niemal każdej branży jest odzwierciedleniem
nastrojów społecznych. Szczególnie tzw. branże exclusive są jak Standhal-owskie
lustra odbijające rzeczywistość w rynku. Tu wzrosty, upadki i huśtawki w ludzie
widać jak na dłoni. Od kilku lat szukam odpowiedzi na pytanie – dlaczego
segment Spa & Beauty tak kuleje, dlaczego tu, jak mało gdzie z łatwością
wydaje się krocie, setki tysięcy, miliony, by potem zamykać obiekty i zostawać
z problemami tłumacząc to recesją, brakami kadrowymi, brakiem lojalności
pracowników itp. I jestem coraz bliżej rozwiązania tej matrymonialno –
towarzysko – ekonomicznej zagadki.
Centralna Polska. Obiekt hotelowy o standardzie trzech
gwiazd. Patrząc na sposób zarządzania można by spokojnie powiedzieć, że to
gwiazdy Dawida. Inwestycja około 1,2 mln zł w Spa przyhotelowe. Mieli być
goście, bo „przecież w noclegowniach to ja mam tyle kontaktów…”Tak, chyba
noclegowniach dla bezdomnych, bo po dwóch latach wiatr hula po Spa a hotel
czasem z przy autostradowej łapanki zabukuje dwa, trzy pokoje na góra dwie
doby. Kluczowym w tym akapicie było słowo noclegownie, wrócimy do tego.
Kumpela ze wsi Warszawa. Jeden z poważniejszych błędów jakie
obserwujemy notorycznie, bez względu na część kraju to kolesiostwo. I o ile w
innych branżach, to często pomaga, bo zatrudniani w ten sposób pracownicy są
zazwyczaj doświadczonymi fachowcami, o tyle w naszej branży objawia się ono jak
epidemia zatrudniania koleżanek na stanowiska funkcyjne. Epidemia prowadząca do
agonii obiektu i palpitacji serca inwestorów. Bo zazwyczaj nawet po „wyłożeniu”
się Spa, przyjaźnie te przetrwają. A podczas kolejnych wizyt w galeriach
toczone są rozmowy jak to pech ich dopadł i do tego ta ździra Majka, na bank
kradła… I ot zamiast własnego rachunku sumienia mamy branżowe kamienowanie
niewinnych i zakładanie aureol nad własne, spokojne jak zawsze głowy.
Wróćmy na chwilę do noclegowni. To one powinny dla wielu,
być motorem napędowym do zwiększenia sprzedaży. Zobacz, ile kosztuje metr
mieszkania w mieście a ile nieco poza nim. Różnice są okazałe, to i raty
kredytów wyraźnie inne. W mieście babka stanowiąca niby, z suchego założenia
target, marzy by co miesiąc spłacać lojalnie kredyt za mieszkanie, bo bank tylko
czyha. Spa w jej świadomości pozostaje w sferze marzeń, albo wymuszonego przez
etykietę zawodu manicure. Bo na tyle ją stać. Tyle może wydać po zapłaceniu
lichwiarskich bankowych odsetek. Może zatem faktycznie dla nas – zarządców –
Klient śpi nieco gdzie indziej, niż finalnie kasę wydaje?
Miesiąc w miesiąc widzę ludzi, którzy wierzą, że samo
posiadanie salonu to realizacja marzeń, założeń i cholera wie czego jeszcze. To
bzdura i płaci za to większość z nich. I to słono płaci. I pewnie cieszyłbym
się, gdyby nie jakaś przyzwoitość ludzka. Od lat staram się wbić do głów że
Klient ma w nosie wasze chore marzenia, chce, byście jego fobie zaspokoili.
Dlaczego na tym nie zarobić?
Nie tu jest Twój Klient gdzie go widujesz na co dzień, lecz
głównie tam, gdzie spędza on czas wolny!
Nie licz też na Gościa z Łapanki ale zaplanuj swój target
dokładnie.
Powiem coś co bardzo zaboli – w innych branżach te słowa są
codziennością, tutaj stanowią novum z którym wszystkie kosmeto właścicielki
walczą. Dlaczego? Sami sobie odpowiedzcie.
Szukacie Klientów gdzie albo ich nie ma, albo, chcecie by
Klienci byli miastowi, bo odpowiadają waszym marzeniom o potędze. A miastowy ma
Was w dupie, bo zarobiony jest i wydaje w innej części Europy, a ten wierny Wam
nieznany chadza do tipserki w Koziegłowach a wolałby w Poznaniu, tyle, że
komunikacyjnie dostał w ryja od razu – skoro ekstra to albo dla mnie za drogo
albo exclusive do jakiego może ja nie pasuję… Może innym razem. I tak myśli
Klient! Boi się Was – mających w centrach miast wypasione obiekty. Bo z jednej
strony straszycie ceną z drugiej nie dajecie poczucia swojskości pod klimatem
filozofii o której piszecie.
Nie sraj warszawiaku, poznaniaku, itd... zatem na kogokolwiek spoza, bo może się
okazać, że tam jest twój target, tylko, że nie widziałeś go wcześniej. Wolałeś
ściągnąć babkę z korporacji na szybkie tipsy i cieszyć się stówką, zamiast
zaplanować się właśnie dla tego Klienta, który w tej przykładowej Warszawie nie
ma dla Ciebie zbyt dużo czasu. Nie ma, bo mu go nie zagospodarowałeś
odpowiednio!
Nie tam jest Twój Klient gdzie Twoje chore wyobrażenia o
chętnych znajomych do korzystania z Twoich usług. Nie tam, gdzie Stary Browar
czy Złote Tarasy. Bo tak. Bo tam ma niby być hajs.
Zanim staniesz się kolejnym niewolnikiem w walce o obronę
Twojego kosmo bałaganu, marząc o „miastowych” koleżkach, przemyśl czy czasem
nie warto tu chociażby stać się lekko ubezwłasnowolnionym właścicielem
targetującym na to co z pozoru mało do Ciebie pasujące.
Autor przeprasza za psi język, brak znajomości branży i w ogóle za to, że przeprasza.
21 sierpnia 2013
Branża śmierdzi kupą...
Kończy się kolejna epoka w polskich Spa. Kolejna taka sama. Obserwujemy, podpatrujemy i analizujemy i? I nic. Nic się nie zmienia. Kilka tygodni temu rozmawiałem z człowiekiem, który chcąc zainwestować w segment Spa wybrał się na niechlubne targi do Krakowa. Zadzwonił do mnie po nich i powiedział - jeśli cała branża jest w takiej kondycji jak te targi, to ja się wycofuję. I miał rację. Bo znaleźć tu cokolwiek nowego, autorskiego graniczy z cudem. Ci sami sprzedawcy niczego, doradcy rodem z branż dalece odległych i masy gapiów nagabywane darmowymi wejściówkami na to "wydarzenie targowe roku". Lipa, lipa, lipa...
Rozmawiałem też z inwestorem z Ukrainy. Troszkę razem ponarzekaliśmy na to co się dzieje na rynku a on skwitował to słowami - Panie Adamie a czego się spodziewać po branży w której rządzą kosmetyczki... Ja nie podpisałbym się pod tymi słowami, ale daje to do myślenia. Bo lata lecą, branża w Polsce już nie tak młoda a wciąż w zadku z jakiegoś powodu jest. Zarabia na niej co ósmy inwestor! Zastanówcie się dlaczego. Kilka lat temu w piekielnej sytuacji były polskie szpitale. Zamiast zatrudniać na stanowisku dyrektorskim, w myśl kolesiostwa i układów, lekarzyny posiwiałe, nie mające najmniejszego pojęcia o zarządzaniu, zaczęto dawać szansę młodym managerom, nie koniecznie lekarzom, ale ambitnych zarządców, gruntownie przygotowanych do tej roli.
Może z nadejściem września, po upalnym lecie, warto coś zmienić w Spa? Odsunąć zarządców nieudolnych, koleżanki koleżanek i innych "kapitanów" prowadzących swe statki na mieliznę. Day Spa to nadal drogie zabawki w rękach dużych dzieci, które potem ponoszą trudne konsekwencje głupich wyborów lub ich braku. A często konsekwencje te ponoszą nie przysłowiowe dzieci, lecz ich przełożeni. A to boli najbardziej.
Portale branżowe działają na zasadzie ctrl C + ctrl V. Zamiast nieść rozwiązania, powielają durne informacje nic nie wnoszące dla rynku. Co komu w branży, praktykowi znaczy, z wiedzy, że w Pcimiu Hotel Spa otwierają. NIC!
Wrzesień zatem za pasem. Managerowie znów opowiadać będą tanie historyjki o tym, że nie idzie, bo kasa z domowych budżetów na szkoły poszła, zamiast na usługi. I tak rok rocznie. Nic się nie zmienia.
Nad morzem i w górach będą bezmyślnie opowiadać o "końcu sezonu". I znów Niemcy zaleją Pomorskie a reszta będzie robić sztuczny tłok od socjalnego po zabiegowe. Bo brak pomysłów na Klienta jest wszechobecny.
Koniec końców - znów jesień będzie w wielu Spa smutna, tam gdzie hotele to jakoś będzie, ale manager Spa w hotelu będzie nadal brodził w smudze cienia.
Siedem grzechów głównych branży:
Pycha - mam Spa i nie będziesz mi tu pitolił, mam marzenia, kumasz?
Chciwość - wezmę wszystko co tylko da mi Klienta, nawet z grupówek za 6 zł brutto od zabiegu!
Nieczystość - brudne myśli w socjalnym, bo pracownik znudzony kombinować zaczyna, papierosy, śmierdzące dłonie kosmetyczek palących od Bałtyku po Tatry.
Zazdrość - bo Kowalska za rogiem to ma full na baleyage i tipsy a u mnie wieje smutkiem...
Nieumiarkowanie - tu raczej w wydatkach. Kupuję ten, tamten sprzęt. Linie kosmetyków z Włoch? Proszę... Tylko kto to kupi???
Gniew - manager pluje na kadrę bo ta nic nie robi. A jak ma robić, skoro manager nie zapewnił odpowiedniej liczby Klientów, ewentualnie z groupona uciułał śmieszne, sztuczne persony na zabiegi za procent. Gniew pracowników którzy walą 80-100 masaży w miesiącu za 5 zł brutto!
Lenistwo - managerowie marzą o zwyżkach w obłożeniu bez kiwnięcia palcem, no bo przecież fajny obiekt mają... Inwestorzy leniwie z kieśni dukaty wyciągają, bo nie bardzo widzą sens dalszego topienia własnych pieniędzy w myśl marzeń nieudolnego managera.
Branża śmierdzi kupą - kupa doradców a tylko ścieki w kasie. Śmierdzi też bagnem. Bo nic nie zanosi się na wyjście choćby części obiektów z impasu. Śmierdzi papierochami, żarciem na cały obiekt, no bo cóż robić w trakcie godzin pracy jak nie zajadać kąski z pizzerii, czy kebabodajni, gdy nie ma roboty?
Zatem próżno zmian szukać na jesieni, poza kilkoma nowymi obiektami, których otwierający je doradcy na pewno nie poniosą żadnych odpowiedzialności za braki w obłożeniu. A powinni!
Wewnętrzne zatargi w obiektach na linii kosmetyczka - kosmetolog o to kto lepiej pięty skrobie, są codziennością. No bo kosmetyczka robi pedicure a kosmetolog niby już zabieg podologiczny. Przypisywanie zabiegów jednemu a nie wszystkim masażystom - chleb powszedni.
Właściciel, inwestor, manager staje się kumplem dla kadry a ta psuje mu w myśl tej przyjaźni cały biznes - to esencja polskich day Spa i salonów kosmetycznych.
Jak widać przyszłość rysuje się w barwach mało kolorowych, by nie napisać czarno - szarawych. W październiku kolejne podwala, WSB i inne bagna rozpoczną "kształcenie" zarządców spa, nie mając o tym bladego pojęcia. I trafia potem taki delikwent do pracy managerskiej. Pierwszy dzień, drugi, trzeci i... brak inwencji znów wygra z kreatywnością i wzniecaniem sprzedaży i chęci posiadania oraz budowania trendów. Po co się spinać? Przecież za pół roku znów LNE podpowie jak prowadzić biznes od kogo i za ile kupić, kogo zatrudnić. I znów za wyniki wdrożeń tego gówna z targów zapłaci inwestor. No bo przecież nie prelegent czy "doradca".
Spokojnej jesieni.
Rozmawiałem też z inwestorem z Ukrainy. Troszkę razem ponarzekaliśmy na to co się dzieje na rynku a on skwitował to słowami - Panie Adamie a czego się spodziewać po branży w której rządzą kosmetyczki... Ja nie podpisałbym się pod tymi słowami, ale daje to do myślenia. Bo lata lecą, branża w Polsce już nie tak młoda a wciąż w zadku z jakiegoś powodu jest. Zarabia na niej co ósmy inwestor! Zastanówcie się dlaczego. Kilka lat temu w piekielnej sytuacji były polskie szpitale. Zamiast zatrudniać na stanowisku dyrektorskim, w myśl kolesiostwa i układów, lekarzyny posiwiałe, nie mające najmniejszego pojęcia o zarządzaniu, zaczęto dawać szansę młodym managerom, nie koniecznie lekarzom, ale ambitnych zarządców, gruntownie przygotowanych do tej roli.
Może z nadejściem września, po upalnym lecie, warto coś zmienić w Spa? Odsunąć zarządców nieudolnych, koleżanki koleżanek i innych "kapitanów" prowadzących swe statki na mieliznę. Day Spa to nadal drogie zabawki w rękach dużych dzieci, które potem ponoszą trudne konsekwencje głupich wyborów lub ich braku. A często konsekwencje te ponoszą nie przysłowiowe dzieci, lecz ich przełożeni. A to boli najbardziej.
Portale branżowe działają na zasadzie ctrl C + ctrl V. Zamiast nieść rozwiązania, powielają durne informacje nic nie wnoszące dla rynku. Co komu w branży, praktykowi znaczy, z wiedzy, że w Pcimiu Hotel Spa otwierają. NIC!
Wrzesień zatem za pasem. Managerowie znów opowiadać będą tanie historyjki o tym, że nie idzie, bo kasa z domowych budżetów na szkoły poszła, zamiast na usługi. I tak rok rocznie. Nic się nie zmienia.
Nad morzem i w górach będą bezmyślnie opowiadać o "końcu sezonu". I znów Niemcy zaleją Pomorskie a reszta będzie robić sztuczny tłok od socjalnego po zabiegowe. Bo brak pomysłów na Klienta jest wszechobecny.
Koniec końców - znów jesień będzie w wielu Spa smutna, tam gdzie hotele to jakoś będzie, ale manager Spa w hotelu będzie nadal brodził w smudze cienia.
Siedem grzechów głównych branży:
Pycha - mam Spa i nie będziesz mi tu pitolił, mam marzenia, kumasz?
Chciwość - wezmę wszystko co tylko da mi Klienta, nawet z grupówek za 6 zł brutto od zabiegu!
Nieczystość - brudne myśli w socjalnym, bo pracownik znudzony kombinować zaczyna, papierosy, śmierdzące dłonie kosmetyczek palących od Bałtyku po Tatry.
Zazdrość - bo Kowalska za rogiem to ma full na baleyage i tipsy a u mnie wieje smutkiem...
Nieumiarkowanie - tu raczej w wydatkach. Kupuję ten, tamten sprzęt. Linie kosmetyków z Włoch? Proszę... Tylko kto to kupi???
Gniew - manager pluje na kadrę bo ta nic nie robi. A jak ma robić, skoro manager nie zapewnił odpowiedniej liczby Klientów, ewentualnie z groupona uciułał śmieszne, sztuczne persony na zabiegi za procent. Gniew pracowników którzy walą 80-100 masaży w miesiącu za 5 zł brutto!
Lenistwo - managerowie marzą o zwyżkach w obłożeniu bez kiwnięcia palcem, no bo przecież fajny obiekt mają... Inwestorzy leniwie z kieśni dukaty wyciągają, bo nie bardzo widzą sens dalszego topienia własnych pieniędzy w myśl marzeń nieudolnego managera.
Branża śmierdzi kupą - kupa doradców a tylko ścieki w kasie. Śmierdzi też bagnem. Bo nic nie zanosi się na wyjście choćby części obiektów z impasu. Śmierdzi papierochami, żarciem na cały obiekt, no bo cóż robić w trakcie godzin pracy jak nie zajadać kąski z pizzerii, czy kebabodajni, gdy nie ma roboty?
Zatem próżno zmian szukać na jesieni, poza kilkoma nowymi obiektami, których otwierający je doradcy na pewno nie poniosą żadnych odpowiedzialności za braki w obłożeniu. A powinni!
Wewnętrzne zatargi w obiektach na linii kosmetyczka - kosmetolog o to kto lepiej pięty skrobie, są codziennością. No bo kosmetyczka robi pedicure a kosmetolog niby już zabieg podologiczny. Przypisywanie zabiegów jednemu a nie wszystkim masażystom - chleb powszedni.
Właściciel, inwestor, manager staje się kumplem dla kadry a ta psuje mu w myśl tej przyjaźni cały biznes - to esencja polskich day Spa i salonów kosmetycznych.
Jak widać przyszłość rysuje się w barwach mało kolorowych, by nie napisać czarno - szarawych. W październiku kolejne podwala, WSB i inne bagna rozpoczną "kształcenie" zarządców spa, nie mając o tym bladego pojęcia. I trafia potem taki delikwent do pracy managerskiej. Pierwszy dzień, drugi, trzeci i... brak inwencji znów wygra z kreatywnością i wzniecaniem sprzedaży i chęci posiadania oraz budowania trendów. Po co się spinać? Przecież za pół roku znów LNE podpowie jak prowadzić biznes od kogo i za ile kupić, kogo zatrudnić. I znów za wyniki wdrożeń tego gówna z targów zapłaci inwestor. No bo przecież nie prelegent czy "doradca".
Spokojnej jesieni.
1 marca 2013
Jak zostać kurtyzaną męską doradztwa a jak dziwką sprzedaży.
Człowiek - istota rozumna, homo sapiens, ba! nawet Homo sapiens, sapiens! To wydawałoby się do czegoś zobowiązuje. Branża Spa nie ma jednakoż specjalnie szczęścia do tego gatunku z rodzaju naczelnych. Raczej dominuje Homo ledwo sapiens, ale to się zmieni, bo idzie wiosna i odpowiedni ludkowie będą mogli zacząć przypisywać sobie wzrosty sprzedaży w obiektach, którym opchnęli kosmetyki i sprzęty. Tak najłatwiej.
Klient - istota rozumna. Teoretycznie tak, ale gdy trafiasz na Klienta - nowicjusza, co robisz? Pomagasz, doradzasz, czy wciskasz co i ile się da doradco? Sam wiesz...
Drodzy polscy doradcy Spa i hoteli, salonów, SZKOLENIOWCY także. Mam propozycję dla Was. Zajmijmy się w naszym kraju standaryzacją, działaniami audytowymi, które skutecznie i raz na zawsze zamkną temat kto powinien a kto nie powinien Spa się nazywać. Wprowadźmy kategoryzacje ogólnopolską. Niech każdy z nas wniesie swoje doświadczenie i wiedzę, by inni, szczególnie Klienci naszych Klientów wiedzieli, dokąd warto a skąd zwiewać należy wartko.
Dlaczego większość otwartych salonów pada? Bo nabici w butelkę właściciele, nabyli sprzęty od "doradcy", kosmetyki i uwierzyli, że ta marka sprzeda się sama, lub niemal sama. Bo nie dajecie ciągłości dostaw, serwisów, znikacie jak szczury gdy rozwiany finansowo Klient Was potrzebuje. Przecież wy już sprzedaliście, nie?
Podobna standaryzacja potrzebna jest na rynek doradztwa stricte. Jeśli jesteś sprzedawcą kosmetyków, dystrybutorem sprzętu i na tym notorycznie opierasz tzw. działania doradcze, to odpuść sobie, bo siejesz zamęt i dajesz wiarę w szklane domy! Dostarcz sprzęt, kosmetyki, glazurę itp. Ale marketing, budowanie marki zostaw ludziom, którzy się na tym znają i wówczas :
Klient - istota rozumna. Teoretycznie tak, ale gdy trafiasz na Klienta - nowicjusza, co robisz? Pomagasz, doradzasz, czy wciskasz co i ile się da doradco? Sam wiesz...
Drodzy polscy doradcy Spa i hoteli, salonów, SZKOLENIOWCY także. Mam propozycję dla Was. Zajmijmy się w naszym kraju standaryzacją, działaniami audytowymi, które skutecznie i raz na zawsze zamkną temat kto powinien a kto nie powinien Spa się nazywać. Wprowadźmy kategoryzacje ogólnopolską. Niech każdy z nas wniesie swoje doświadczenie i wiedzę, by inni, szczególnie Klienci naszych Klientów wiedzieli, dokąd warto a skąd zwiewać należy wartko.
Dlaczego większość otwartych salonów pada? Bo nabici w butelkę właściciele, nabyli sprzęty od "doradcy", kosmetyki i uwierzyli, że ta marka sprzeda się sama, lub niemal sama. Bo nie dajecie ciągłości dostaw, serwisów, znikacie jak szczury gdy rozwiany finansowo Klient Was potrzebuje. Przecież wy już sprzedaliście, nie?
Podobna standaryzacja potrzebna jest na rynek doradztwa stricte. Jeśli jesteś sprzedawcą kosmetyków, dystrybutorem sprzętu i na tym notorycznie opierasz tzw. działania doradcze, to odpuść sobie, bo siejesz zamęt i dajesz wiarę w szklane domy! Dostarcz sprzęt, kosmetyki, glazurę itp. Ale marketing, budowanie marki zostaw ludziom, którzy się na tym znają i wówczas :
JEŚLI POJMIESZ SPRZEDAWCO, ŻE SKUTECZNY MARKETING, TAKŻE TOBIE DA WIĘKSZE ZYSKI, BO WIĘCEJ KLIENTÓW, TO CZĘSTSZE ZAMÓWIENIA OD CIEBIE, JEST WTEDY SZANSA, ŻE WYJDZIESZ Z TWARZĄ.
Dziś większość doradców Spa zarabia tylko dlatego, że odbiorca ich bełkotu to brodzący i zmanipulowany przez nich Klient - salon, gabinet, day Spa. Żerują na niewiedzy Klientów. To jest nie tylko mało etyczne, ale przede wszystkim tak robią krótkowzroczni dostawcy wrażeń na pięć minut. Potem, radź sobie Kliencie sam.
Dlaczego ludzie od okien, leków, samochodów niegdyś, dziś wbili się w rynek Spa? Bo to kąsek na czasie i teoretycznie łatwy odbiorca.
Ja na prawdę rozumiem, że zarabiać trzeba, żyć trzeba etc... Ale nie buduje się własnego portfela i PR na robieniu ludzi w przysłowiowe jajo.
Kilka tygodni temu zrezygnowałem z uczestnictwa w jednym z branżowych wystąpień. Miałem tam mówić o marketingu doznań. Moja działka i kocham te tematy jak mało co na całym świecie. Ale nie chcę pod jednym płaszczem występować z ludźmi (innymi doradcami), którzy na co dzień są tylko akwizytorami a niszę znaleźli w doradztwie. Jak wiecie nie bywam na targach, bo to w Polsce strasznie słabe jest i Ci sami ludzie wciąż knują jak tu by coś zagubionym owieczkom opchnąć. Zatem podczepili pod targi panele dyskusyjne i tu (o zgrozo) sieją ferment "opiniotwórczy" doradcy..
Mówią o trendach - haha! Wiecie, w telegraficznym skrócie tak - Trendem jest np. mezoporacja, bo ja ją mam w magazynie i Ci ją sprzedam :) Tak to wygląda.
Jeden z takich wolnomyślicieli kiedyś chciał mi sprawę w sądzie założyć, bo firmę nazwaliśmy wspólnie z żoną, przyjaciółmi i znajomymi Spa Leaders. Stwierdził, że leaderowanie to nieuczciwa konkurencja. Gdy pokazałem treść maila radcy, śmiechu nie było końca.
Kończąc. Niech każdy robi swoje. Sprzedawco - kmiń kanały dystrybucji, ale nie opieraj ich o doradztwo. Doradco, myśl przede wszystkim jak Twój Klient ma ZAROBIĆ! a wyjdziesz z twarzą (wiesz co to jest?) i zyskasz referencje i następnych Klientów, bo poprzedni nie tylko kupili, ale przede wszystkim zarobili na tym co od ciebie za ciężką kasę nabyli.
"Janusz Palikot branży Spa" Adam Puda.
25 lutego 2013
Skuteczny Manager Spa
Oto link szczegółowy do oferty szkoleniowej Zostań liderem!
Bazowe szkolenie dwudniowe i dwumiesięczna opieka trenerów Spa Leaders!
Znajdź nas też na Facebooku!
17 września 2012
Ogólnopolski Program Edukacyjny "Kadry dla Spa"
Pierwszy i jedyny w kraju nad Wisłą program szkoleniowo - mentorski, dla osób, które wymagają więcej od siebie i innych. Rok rocznie wielu adeptów rozpoczyna spa-edukację. Każdy ma w tym swój indywidualny cel. Podniesienie kwalifikacji, zdobycie dyplomu, poszerzenie wiedzy i horyzontów. Szanując to i wychodząc zapotrzebowaniu na przeciw stworzyliśmy i udoskonaliliśmy program kształcenia elitarnych kadr dla Spa.
Zajmujesz się lub zamierzasz zająć Spa. Zarządzaniem, chcesz uzyskać wiedzę niezbędną jaka na co dzień nieodzowna jest w pracy Managera Spa. Chcesz zainwestować w ten segment i zminimalizować ryzyko inwestycyjne niemal do zera. Innymi słowy jesteś spa - świadomy. Mentor przeszkoli Cię, dostosowując poziom wiedzy przekazywanej do Twoich potrzeb. Przeprowadzi Cię przez branżowe zakamarki, odkrywając karty zarządzania, budowania marki, tworzenia ofert, manuala, filozofii. Pomoże Ci poprowadzić proces inwestycyjny niczym Twój osobisty Concierge, dobrać marki, zbuduje kanały dystrybucji i skomunikuje je z potencjalnymi odbiorcami.
Masz wybór, to jasne!
Drogę wybierasz sam! Albo chcesz być indywidualnie szkolonym i certyfikowanym Managerem Spa, albo Inwestorem Spa. Niezależnie od Twojego wyboru mentor, osobisty doradca przeprowadzi Cię od szkolenia po wdrożenie treści szkoleniowych i wybudowanie marki Twojej i obiektu!
Czy na prawdę jeszcze masz ochotę płacić za szkółki Spa, gdzie wykładowcy to w większości przypadkowi nauczyciele w myśl trendu Spa? Nie sądzę. Dołącz do Liderów Spa w Polsce.
Wszelkich informacji szukaj wysyłając zapytanie na biuro@spa-leaders.pl
Spa Leaders, jako główny partner merytoryczny Spa - 4 - U, dla obecnych i przyszłych Klientów oferuje cykle INDYWIDUALNYCH SZKOLEŃ w formie wykładowej i ćwiczeniowej, połączonej z mentoringiem.
Co to oznacza w praktyce?
Zajmujesz się lub zamierzasz zająć Spa. Zarządzaniem, chcesz uzyskać wiedzę niezbędną jaka na co dzień nieodzowna jest w pracy Managera Spa. Chcesz zainwestować w ten segment i zminimalizować ryzyko inwestycyjne niemal do zera. Innymi słowy jesteś spa - świadomy. Mentor przeszkoli Cię, dostosowując poziom wiedzy przekazywanej do Twoich potrzeb. Przeprowadzi Cię przez branżowe zakamarki, odkrywając karty zarządzania, budowania marki, tworzenia ofert, manuala, filozofii. Pomoże Ci poprowadzić proces inwestycyjny niczym Twój osobisty Concierge, dobrać marki, zbuduje kanały dystrybucji i skomunikuje je z potencjalnymi odbiorcami.
Masz wybór, to jasne!
Drogę wybierasz sam! Albo chcesz być indywidualnie szkolonym i certyfikowanym Managerem Spa, albo Inwestorem Spa. Niezależnie od Twojego wyboru mentor, osobisty doradca przeprowadzi Cię od szkolenia po wdrożenie treści szkoleniowych i wybudowanie marki Twojej i obiektu!
Czy na prawdę jeszcze masz ochotę płacić za szkółki Spa, gdzie wykładowcy to w większości przypadkowi nauczyciele w myśl trendu Spa? Nie sądzę. Dołącz do Liderów Spa w Polsce.
Wszelkich informacji szukaj wysyłając zapytanie na biuro@spa-leaders.pl
Najwyższy czas Byś podjął godną Ciebie decyzję. Tu chodzi o przyszłość. Twoją przyszłość!
Subskrybuj:
Posty (Atom)