Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fizjoterapia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fizjoterapia. Pokaż wszystkie posty

30 sierpnia 2013

Poznań - wieś pod Koziegłowami.



O tym, że „warszafka” jest bardziej warszawska od rdzennie stołecznych, wiemy od dawna. Podobnie jest jadąc na zachód, pod Poznaniem. Bo rdzenny nic nikomu udowadniać nie musi, przyjezdny na siłę chce światu pokazać, że wyszedł ze wsi. Szkoda, ze w większości przypadków wieś nie wyszła z niego…

Kondycja niemal każdej branży jest odzwierciedleniem nastrojów społecznych. Szczególnie tzw. branże exclusive są jak Standhal-owskie lustra odbijające rzeczywistość w rynku. Tu wzrosty, upadki i huśtawki w ludzie widać jak na dłoni. Od kilku lat szukam odpowiedzi na pytanie – dlaczego segment Spa & Beauty tak kuleje, dlaczego tu, jak mało gdzie z łatwością wydaje się krocie, setki tysięcy, miliony, by potem zamykać obiekty i zostawać z problemami tłumacząc to recesją, brakami kadrowymi, brakiem lojalności pracowników itp. I jestem coraz bliżej rozwiązania tej matrymonialno – towarzysko – ekonomicznej zagadki.

Centralna Polska. Obiekt hotelowy o standardzie trzech gwiazd. Patrząc na sposób zarządzania można by spokojnie powiedzieć, że to gwiazdy Dawida. Inwestycja około 1,2 mln zł w Spa przyhotelowe. Mieli być goście, bo „przecież w noclegowniach to ja mam tyle kontaktów…”Tak, chyba noclegowniach dla bezdomnych, bo po dwóch latach wiatr hula po Spa a hotel czasem z przy autostradowej łapanki zabukuje dwa, trzy pokoje na góra dwie doby. Kluczowym w tym akapicie było słowo noclegownie, wrócimy do tego.

Kumpela ze wsi Warszawa. Jeden z poważniejszych błędów jakie obserwujemy notorycznie, bez względu na część kraju to kolesiostwo. I o ile w innych branżach, to często pomaga, bo zatrudniani w ten sposób pracownicy są zazwyczaj doświadczonymi fachowcami, o tyle w naszej branży objawia się ono jak epidemia zatrudniania koleżanek na stanowiska funkcyjne. Epidemia prowadząca do agonii obiektu i palpitacji serca inwestorów. Bo zazwyczaj nawet po „wyłożeniu” się Spa, przyjaźnie te przetrwają. A podczas kolejnych wizyt w galeriach toczone są rozmowy jak to pech ich dopadł i do tego ta ździra Majka, na bank kradła… I ot zamiast własnego rachunku sumienia mamy branżowe kamienowanie niewinnych i zakładanie aureol nad własne, spokojne jak zawsze głowy.

Wróćmy na chwilę do noclegowni. To one powinny dla wielu, być motorem napędowym do zwiększenia sprzedaży. Zobacz, ile kosztuje metr mieszkania w mieście a ile nieco poza nim. Różnice są okazałe, to i raty kredytów wyraźnie inne. W mieście babka stanowiąca niby, z suchego założenia target, marzy by co miesiąc spłacać lojalnie kredyt za mieszkanie, bo bank tylko czyha. Spa w jej świadomości pozostaje w sferze marzeń, albo wymuszonego przez etykietę zawodu manicure. Bo na tyle ją stać. Tyle może wydać po zapłaceniu lichwiarskich bankowych odsetek. Może zatem faktycznie dla nas – zarządców – Klient śpi nieco gdzie indziej, niż finalnie kasę wydaje?

Miesiąc w miesiąc widzę ludzi, którzy wierzą, że samo posiadanie salonu to realizacja marzeń, założeń i cholera wie czego jeszcze. To bzdura i płaci za to większość z nich. I to słono płaci. I pewnie cieszyłbym się, gdyby nie jakaś przyzwoitość ludzka. Od lat staram się wbić do głów że Klient ma w nosie wasze chore marzenia, chce, byście jego fobie zaspokoili. Dlaczego na tym nie zarobić?
Nie tu jest Twój Klient gdzie go widujesz na co dzień, lecz głównie tam, gdzie spędza on czas wolny!
Nie licz też na Gościa z Łapanki ale zaplanuj swój target dokładnie.

Powiem coś co bardzo zaboli – w innych branżach te słowa są codziennością, tutaj stanowią novum z którym wszystkie kosmeto właścicielki walczą. Dlaczego? Sami sobie odpowiedzcie.
Szukacie Klientów gdzie albo ich nie ma, albo, chcecie by Klienci byli miastowi, bo odpowiadają waszym marzeniom o potędze. A miastowy ma Was w dupie, bo zarobiony jest i wydaje w innej części Europy, a ten wierny Wam nieznany chadza do tipserki w Koziegłowach a wolałby w Poznaniu, tyle, że komunikacyjnie dostał w ryja od razu – skoro ekstra to albo dla mnie za drogo albo exclusive do jakiego może ja nie pasuję… Może innym razem. I tak myśli Klient! Boi się Was – mających w centrach miast wypasione obiekty. Bo z jednej strony straszycie ceną z drugiej nie dajecie poczucia swojskości pod klimatem filozofii o której piszecie.

Nie sraj warszawiaku, poznaniaku, itd... zatem na kogokolwiek spoza, bo może się okazać, że tam jest twój target, tylko, że nie widziałeś go wcześniej. Wolałeś ściągnąć babkę z korporacji na szybkie tipsy i cieszyć się stówką, zamiast zaplanować się właśnie dla tego Klienta, który w tej przykładowej Warszawie nie ma dla Ciebie zbyt dużo czasu. Nie ma, bo mu go nie zagospodarowałeś odpowiednio!
Nie tam jest Twój Klient gdzie Twoje chore wyobrażenia o chętnych znajomych do korzystania z Twoich usług. Nie tam, gdzie Stary Browar czy Złote Tarasy. Bo tak. Bo tam ma niby być hajs.
Zanim staniesz się kolejnym niewolnikiem w walce o obronę Twojego kosmo bałaganu, marząc o „miastowych” koleżkach, przemyśl czy czasem nie warto tu chociażby stać się lekko ubezwłasnowolnionym właścicielem targetującym na to co z pozoru mało do Ciebie pasujące. 
Autor przeprasza za psi język, brak znajomości branży i w ogóle za to, że przeprasza.

1 marca 2013

Jak zostać kurtyzaną męską doradztwa a jak dziwką sprzedaży.

Człowiek - istota rozumna, homo sapiens, ba! nawet Homo sapiens, sapiens! To wydawałoby się do czegoś zobowiązuje. Branża Spa nie ma jednakoż specjalnie szczęścia do tego gatunku z rodzaju naczelnych. Raczej dominuje Homo ledwo sapiens, ale to się zmieni, bo idzie wiosna i odpowiedni ludkowie będą mogli zacząć przypisywać sobie wzrosty sprzedaży w obiektach, którym opchnęli kosmetyki i sprzęty. Tak najłatwiej.
Klient - istota rozumna. Teoretycznie tak, ale gdy trafiasz na Klienta - nowicjusza, co robisz? Pomagasz, doradzasz, czy wciskasz co i ile się da doradco? Sam wiesz...

Drodzy polscy doradcy Spa i hoteli, salonów, SZKOLENIOWCY także. Mam propozycję dla Was. Zajmijmy się w naszym kraju standaryzacją, działaniami audytowymi, które skutecznie i raz na zawsze zamkną temat kto powinien a kto nie powinien Spa się nazywać. Wprowadźmy kategoryzacje ogólnopolską. Niech każdy z nas wniesie swoje doświadczenie i wiedzę, by inni, szczególnie Klienci naszych Klientów wiedzieli, dokąd warto a skąd zwiewać należy wartko.

Dlaczego większość otwartych salonów pada? Bo nabici w butelkę właściciele, nabyli sprzęty od "doradcy", kosmetyki i uwierzyli, że ta marka sprzeda się sama, lub niemal sama. Bo nie dajecie ciągłości dostaw, serwisów, znikacie jak szczury gdy rozwiany finansowo Klient Was potrzebuje. Przecież wy już sprzedaliście, nie? 

Podobna standaryzacja potrzebna jest na rynek doradztwa stricte. Jeśli jesteś sprzedawcą kosmetyków, dystrybutorem sprzętu i na tym notorycznie opierasz tzw. działania doradcze, to odpuść sobie, bo siejesz zamęt i dajesz wiarę w szklane domy! Dostarcz sprzęt, kosmetyki, glazurę itp. Ale marketing, budowanie marki zostaw ludziom, którzy się na tym znają i wówczas :

JEŚLI POJMIESZ SPRZEDAWCO, ŻE SKUTECZNY MARKETING, TAKŻE TOBIE DA WIĘKSZE ZYSKI, BO WIĘCEJ KLIENTÓW, TO CZĘSTSZE ZAMÓWIENIA OD CIEBIE, JEST WTEDY SZANSA, ŻE WYJDZIESZ Z TWARZĄ.

Dziś większość doradców Spa zarabia tylko dlatego, że odbiorca ich bełkotu to brodzący i zmanipulowany przez nich Klient - salon, gabinet, day Spa. Żerują na niewiedzy Klientów. To jest nie tylko mało etyczne, ale przede wszystkim tak robią krótkowzroczni dostawcy wrażeń na pięć minut. Potem, radź sobie Kliencie sam. 

Dlaczego ludzie od okien, leków, samochodów niegdyś, dziś wbili się w rynek Spa? Bo to kąsek na czasie i teoretycznie łatwy odbiorca.

Ja na prawdę rozumiem, że zarabiać trzeba, żyć trzeba etc... Ale nie buduje się własnego portfela i PR na robieniu ludzi w przysłowiowe jajo.

Kilka tygodni temu zrezygnowałem z uczestnictwa w jednym z branżowych wystąpień. Miałem tam mówić o marketingu doznań. Moja działka i kocham te tematy jak mało co na całym świecie. Ale nie chcę pod jednym płaszczem występować z ludźmi (innymi doradcami), którzy na co dzień są tylko akwizytorami a niszę znaleźli w doradztwie. Jak wiecie nie bywam na targach, bo to w Polsce strasznie słabe jest i Ci sami ludzie wciąż knują jak tu by coś zagubionym owieczkom opchnąć. Zatem podczepili pod targi panele dyskusyjne i tu (o zgrozo) sieją ferment "opiniotwórczy" doradcy.. 
Mówią o trendach - haha! Wiecie, w telegraficznym skrócie tak - Trendem jest np. mezoporacja, bo ja ją mam w magazynie i Ci ją sprzedam :) Tak to wygląda. 

Jeden z takich wolnomyślicieli kiedyś chciał mi sprawę w sądzie założyć, bo firmę nazwaliśmy wspólnie z żoną, przyjaciółmi i znajomymi Spa Leaders. Stwierdził, że leaderowanie to nieuczciwa konkurencja. Gdy pokazałem treść maila radcy, śmiechu nie było końca. 

Kończąc. Niech każdy robi swoje. Sprzedawco - kmiń kanały dystrybucji, ale nie opieraj ich o doradztwo. Doradco, myśl przede wszystkim jak Twój Klient ma ZAROBIĆ! a wyjdziesz z twarzą (wiesz co to jest?) i zyskasz referencje i następnych Klientów, bo poprzedni nie tylko kupili, ale przede wszystkim zarobili na tym co od ciebie za ciężką kasę nabyli.

"Janusz Palikot branży Spa" Adam Puda.

2 września 2012

Polska branża Spa. Wykształci, nauczy kreatywności i... ?

... podniesie kompleksowo kwalifikacje w końcu da godne życie i spokojny chleb... Piękna utopia w myśl zarabiania na niczym.


Kilkuletnie obserwacje i badania sprawiły, że podsumowując je, moje oczy otworzyły się bardziej niż kiedykolwiek. Zacząłem się nawet zastanawiać, czy jest na tym rynku dla mnie miejsce. Bo czy można normalnie funkcjonować w otoczeniu, trudnym otoczeniu „branżowców”, „szkoleniowców” i innych pożal się Boże doradców. Gdzie jest problem? Dlaczego Ci, co powinni dbać o jakość, spychają wszystko do sprzedajnego rynsztoka, zamiast uczyć, wskazywać drogę i pracować globalnie dla rynku Spa? Dlaczego szkółki prywatne, jak przeciąg drzwi, otwierają kolejne kierunki Spa? W końcu kto za to bagno dziś odpowiadać powinien? Będzie się działo. Ludzi o słabszych nerwach zapraszam do lektury branżowych komiksów typu ten z rajskiego wydawnictwa...

Człowiek jest istotą społeczną i podświadomie dąży do bycia blisko drugiego człowieka. Tym bardziej mu do niego spieszno, i bardziej ten drugi jest podobny do niego samego. I tak właśnie tworzą się organizacje, stowarzyszenia, koła a także branże skupiające dostawców, handlowców i doradców rodem spod jednego szyldu. W naszym przypadku ten szyld ma trzy magiczne, jak się okazuje, literki – SPA. Branża, która u statystycznego zjadacza chleba powoduje kumulację myśli typu – nie dla mnie, bo za drogie, tam to musi być „wypas” i inne. I tak powinno być moi drodzy. SPA to rynek komfortowy, jest (przepraszam, w Polsce raczej powinien być) jak Jaguar – sięga po niego ten, kogo stać. Kogo nie stać, jeździć będzie tańszą furą, bo przecież i tak raczej na miejsce dojedzie. Pewnego rodzaju marketingowe posunięcia powinny dopuszczać do progów Spa ludzi potencjalnie nie stanowiących jego targetu. Ale o tym już wielokrotnie pisałem.

Tymczasem w Polsce jest tak – z jednej strony obiekty kreują się jako ten przykładowy Jaguar, z drugiej sprzedają się na co dzień jak zdezelowany maluch, który zamiast rejestracji ma napis – RABAT. Gdzie tu utrzymanie poziomu? Problem nie polega na tym, że ludzi nie stać na jakość Spa, problem tkwi w tym, że „specjaliści” i „managerowie” nie mają zielonego pojęcia jak sprzedawać te usługi i produkty. Bo wzbudzić chęć posiadania to jak otworzyć właz do komnaty tajemnic wypełnionej złotem.

Ileż to już razy widzieliśmy z kompaniją Spa, które tak dzieliło Klientów – INDYWIDUALNI, FIRMOWI/ KORPORACYJNI/ GRUPONOWI...Znacie to? Pewnie tak. W jednym z magazynów wyczytałem jakiś czas temu, że grupówki to świetny pomysł by zaistnieć jak nie ma się pomysłu na starcie by sprzedawać... Krew mnie zalewa jak czytam takie bzdury! Raz na zawsze radzę zapamiętać wszystkim za sprzedaż odpowiedzialnym – czy jeśli na dzień dobry dasz Klientowi %, czy jeśli zaistniejesz w jego głowie jako obiekt, który da mu rabaty, czy na prawdę sądzisz, że ten sam Klient będzie przychodził za 100% ceny??? Nigdy, albo w promilu przypadków. To jakbyś otwierając secound hand za kilka miesięcy chciał być postrzegany jako Gucci... Nie ma opcji. Zostaniesz gabinetem na który polować będą gruponowi łowcy, którzy u Ciebie zadbają o ciało, a gdzie indziej zjedzą, obejrzą film czy wyjadą na wakacje. Wszędzie za %. Czy to na prawdę są Twoi Klienci?
Znam całą masę masażystów. Generalnie mają oprócz pensji dodatki za zabiegi. 
Powiedz, który z masażystów będzie tak samo chętnie wykonywał, nawet najbardziej uwielbiany przez siebie zawód, gdy okradniesz go z prowizji, byle nacieszyć oko tłumem łowców okazji, za które on dostanie jakieś 6 zł?

Ryba psuje się od głowy.

1. Doradcy.

Jak na każdym innym rynku, tak i tutaj spotykamy całą masę doradców. Prosze mi pokazać takich, którzy odpowiadają za to co zrobią źle? Nawet lekarze odpowiadają za tzw. błędy w sztuce, a tutaj nikt za nic. Głową nazywam ciała szkoleniowo – doradcze, ponieważ w teorii to one powinny odpowiadać za to jak i komu doradzały. Zlecenie każdy przyjmuje na tym rynku chętnie – od dekarza, po naczelnych pism łazienkowych. 3 ostatnie lata pokazały, że doradcy ci nie tylko nieudolnie realizują projekty Spa, to jeszcze o zgrozo uczą innych jak postępować z Klientami!!! A jak oni postępują ze swoimi Klientami? Oszukują ich, mamią doświadczeniem wieloletnim, pomysłem na wzrosty sprzedaży detalu, oparte na wciskaniu dystrybuowanych przez siebie kosmetycznych i sprzętowych cudactw jako „samosprzedających” się wyrobów z monopolem na zarabianie.

2. Szkolenia i szkoły Spa.

Masz dwa wyjścia. Albo zapisujesz się na szkolenia X i tam podobno podnosisz kwalifikacje, albo idziesz do 1-2 letniej szkoły (np. Bankowej), gdzie nauczą Cię jak poruszać się na rynku na którym sami poruszają się tylko przez cwaniactwo i magiczne hasło – SPA. Dziś jak jesteś Spa pozytywny, to jesteś cool, a jeśli do tego jesteś kosmetyczką to z urzędu masz +100 pkt lansu na mieście.

Jest tak. Szkolić powinni praktycy a nie „mistrzowie mówienia o niczym”, którzy szlify Spa zdobywali zwąchując koniunkturę. Zapytajcie za każdym razem iloma obiektami zarządzali stricte, ile stworzyli i które z nich są rentowne! Ilu kursantów i inwestorów z czystym sumieniem po miesiącach, czy latach powie – tak, szkolenie było na miarę moich oczekiwań a treści zasłyszane i wdrożone pozwoliły mi na zbudowanie silnej marki? 2-5 %! Dlaczego? Już tłumaczę.

By podnieść swoją wiarygodność, Spa – doradcy nazywają swoje firmy Stowarzyszeniami, Instytutami. Pięknie brzmi, prawda? Tyle, że to oni odpowiadają za stan jaki mamy na dzień dzisiejszy na rynku. To oni z łapanki na targach przygarnęli Klientów. Tyle, że ten uścisk przyjaźni zazwyczaj kończył się w dzień oddania projektu. A czy ważne, jak i czy w ogóle to się sprzedaje. Najważniejsze, że jest punkt w portfolio.

3. Zawód – spec od Spa.

Kilka prostych kroków i byle gniot może zarejestrować firmę jako doradczą dla Spa. Nikt nie pyta jegomości czy zna rynek, jakie ma doświadczenie i czy w końcu będzie odpowiadał za własne wyniki. Jeden, drugi urząd, pieczątka, konto firmowe i jest kolejny twór szkoląco – doradzający. Bieda to kupi. Intelektualna bieda oczywiście.

Miejsce, Klimat, Atmosfera

Z kilkudziesięciu przeprowadzonych szkoleń popełniliśmy jeden błąd w wyborze miejsca. Centrum rozrywki. Sporo hałasu. Mimo to z 19 uczestników I edycji tylko 2 osoby oceniając jakość wskazały to jako problem! Trenerzy (Ja i Paweł), jako osoby doświadczone zamieniliśmy tą średniej jakości salkę w teatr. I większość uczestników to bardzo doceniła.

Zazwyczaj działamy tak – salka z pełnym zapleczem audio – wizualnym. Trzydaniowe obiady, nieograniczone ilości wody, herbat, kawy i soków. Poczęstunki słodkościami i owocowe inspiracje. Staramy się. Materiały, certyfikacje, notatniki, teczki i długopisy. Świeczki – charakterystyczne zapachy. To składa się na jakość. I co najważniejsze – trenerzy praktycy. Tutaj nie ma miejsca na to, by o sprzedaży usług Spa mówił gość na co dzień sprzedający zlewozmywaki czy auta.

Kilka miesięcy temu od znajomego z południa Polski dostałem maila a w nim odnośnik z fotkami ze szkolenia dla managerów Spa. Dla jasności, to z założenia akademia managerska, która ma kształcić na najwyższym poziomie zarządzające kadry Spa. Pominę retorykę, bo wykładowcy to ludzie z teorii sami uzurpujący sobie prawo do doradzania. Ale zatrzymam się na chwilkę przy samych uczestnikach. Grupka ludzi siedzących w półokręgu z notatnikami na kolanach. Akademia wojskowa prawie, minimum surwiwalowa a na pewno nie zrodzona z ducha wellness.

To kolejny ważny problem i ludzie, którzy rzekomo rozumieją pojęcie presji jaka na nich ciąży w myśl doradztwa ekskluzywnego powinni ją rozumieć, czyż nie? Ceny podobne jak na grupówkach a i jakości bliźniacze w tym doradzaniu...
Pytam – jak można szkolić kadry dla Spa robiąc nagonki kilkudziesięcioosobowe w klitkach, gdzie wykładowca to człowiek który polizał temat Spa od strony teoretycznej? Pytanie drugie – jak zatem ma się zmienić branża? Jak mają być kształceni młodzi pasjonaci by ich obiekty zarabiały i budowały silną markę? Na pewno nie w ten sposób.

Medical Spa. Medyczny Spa cyrk na kółkach.

Cóż oznacza pojęcie medi Spa – obiekt, który oferuje jakość Spa (atmosferę, charakter, klimat) i umiejętnie łączy ją ze specjalistycznym leczeniem, kojarzeniem terapii etc. W Polsce natomiast medical Spa to w większości sanatoria nieco lepiej usytuowane i z innymi kolorami płytek w solankowych czy siarczkowych basenach. Kolejki w Kołobrzegu, Ciechocinku czy Busku Zdroju niczym nie odstępują tym w NFZ-owskich sanatoriach! Kilkuminutowe zabiegi byle przepchnąć jak największą rzeszę ludu przez konkretny zapisany przez lekarza zabieg. I tu kolejna kwestia. Lekarze w medi Spa – młodociani adepci na dorobku albo emerytowani specjaliści od ginekologa po ratownika. Kilku figurantów z tytułami profesorskimi, którzy Spa takie odwiedzają tylko, by odebrać pańszczyznę za udostępnienie nazwiska dla celów komercyjnych.

Kosmetyczka – nie tylko tipsy, ale TIPSY!


Napis SPA przed każdą tipsiarnią może umieścić absolutnie każda adeptka, by promować swoje usługi. Ten dość specyficzny model pracownika Spa stanowi typowy target dla szkół o których pisałem. Papier w spa – szkole kosztuje 3000 zł. I to jedyna bariera by zupełnie niedoświadczona adeptka mogła posługiwać się tytułem managera Spa. Zapłaciła? Więc może! To jedno z głównych bagien tego rynku. Przeświadczona o swej doskonałości (przecież uzyskała dyplom spa managera) kosmetyczka bierze na klatę poprowadzenie gabinetu, który zamyka po kilku miesiącach, bo z solarium i tipsów raczej się nie wyżyje....

Pewnie, że nie każda kosmetyczka zasłużyła na takie porównanie i jeśli kogokolwiek uraziłem – przepraszam. Mówię o pewnych uśrednieniach a te nie wypadają bogato. Zatem jak sprawić by ten rynek był zyskowny i ekskluzywny?

Rynek

Po pierwsze należy zrozumieć na jakim rynku i w jakim otoczeniu się pracuje. Potem wybrać odpowiednie podmioty, które podniosą kwalifikacje ze Spa związane. Kolejny krok to zapytanie o referencje – czytaj – co komu dobrego zrobiłeś, bym i ja chciał/chciała mieć dobrze zrobione? I najważniejsze – Czyż odpowiadasz za to co mówisz? Co jeśli mi się nie uda? Wesprzesz mnie w trudnych chwilach, czy twój plan pozwoli mi funkcjonować nawet w lipcu – sierpniu (uważanym w branży za mega bryndzę)?

Gratulacje dla opornych

Paradoksalnie wzrost jakości i sprzedaży w sektorze Spa wyhamowują doradcy i sami adepci spa – sztuki. Sprowadzają do poziomu płytki chodnikowej rynek, jaki rzekomo miał być ekskluzywny. Bazują na niedouczonych młodzianach, którzy zechcą posłuchać za kilka pln „guru spa”, którzy styczność z nim  mieli tylko poprzez uzurpatorskie doradzanie a nie prace w nim stricte.

Marzenia...


Ale będzie lepiej. Powołać należy niezależne kosmetycznie i sprzętowo organizacje, powiązane z mocnymi ośrodkami akademickimi tak z kosmetologii, fizjoterapii, masażu jak i managerki. Wówczas odmieni się karta, która dziś, zamiast bycia asem w rękawie jest trefnym Jokerem pochodzącym od brudnego gracza, który zamiast być wytrawnym pokerzystą jest gościem, który roznosi choroby Spa, zamiast Spa uleczać.

22 lutego 2012

Badania.

 Po raz pierwszy prezentuję wyniki badań na grupie zawodowej lekarzy stomatologów. - 214 osób. Badania prowadziłem jako pierwszy po 39 latach. Artykuł ten został zamieszczony w Magazynie Stomatologicznym. Z jednej strony to plus naukowy z drugiej doskonałe odkrycie targetu dla medi Spa i to o podłożu iście naukowym.



20 września 2011

Dobry Manager - zyskowny obiekt.

Wielokrotnie w artykułach, podczas szkoleń powtarzam o roli managera Spa a konkretniej o jednym z jego kluczowych zadań - sprzedaży. O ile większość hoteli, resortów posiada na etatach ludzi w działach marketingu i sprzedaży, o tyle w salonach day Spa wszystkie te działania spadają właśnie na managera. I właśnie dlatego większość salonów zamiast zysków liczy straty i to często niemałe sięgające nawet kilkudziesięciu tysięcy miesięcznie! Wciąż albo stawia się złe zadania przed managerami i rozlicza ich nieprawidłowo, albo puszcza się ich samopas licząc na kreatywne myślenie i...cud. Niestety mimo, że cuda się zdarzają to raczej nie ma co na nie liczyć.
Odpowiedzialny manager Spa jest nie tylko dobrym zarządcą, ale także wie jak budować wizerunek obiektu, korzysta przy tym z kluczowych rozwiązań najmniej kilku dziedzin - marketingu, public relations, ekonomii. Przede wszystkim - musi być przewidujący, znać dobrze rynek Spa oraz płaszczyzny z którymi jest on mocno powiązany, jak chociażby hotelarstwo, turystykę a w wielu przypadkach nauki paramedyczne jak kosmetologia, fizjoterapia. To pozwoli sprawnie działać i weryfikować działania innych w tym podległych mu osób. Taka wiedza jest też kluczową podczas doboru urządzeń czy kosmetyków. Możemy wówczas liczyć na siebie a nie zdawać się jedynie na "sprawne" wyliczenia dystrybutorów...
To ogrom wiedzy i ogrom pracy, ale bardzo przyjemnej pracy, która konsekwentnie wykonywana daje nie tylko pieniądze ale też mnóstwo satysfakcji.
I tak moi drodzy należy działać. Jeśli ktoś ma złudzenia, że coś mu się ślizgnie, myli się. I zapłaci za to krocie. Coraz rzadziej ( choć i tak zbyt często) spotykamy managerów lansujących siebie w towarzystwie bardziej niż obiekt na rynku.
Trzeba sobie powiedzieć jasno - należy dokształcać ludzi zarządzających obiektami Spa. Wówczas rynek będzie się rozwijał w myśl idei Spa a nie w myśl narzucających trendy producentów i doradców. Po pierwsze człowiek. Skuteczny manager Spa to skuteczny team a ten to z kolei obiekt na miarę filozofii wellness, zarabiający, olśniewający i podpatrywany. Stawiać należy zdecydowanie na podnoszenie kwalifikacji. Czas na ludzi młodych i kreatywnych. Manager Spa 2011 to szansa dla chcących od siebie więcej. Pozdrawiam.

3 września 2011

30 lat temu

6.05 była, czwartkowy wrześniowy ranek. Na świat przyszedłem ja. Dziś ok. 2,5 litra krwi rodem z Żywiecczyzny, kolejne 2,5 z Wielkopolski. Ważyłem mniej więcej tyle co konkretny kurczak na niedzielny obiad, byłem brzydki i hałaśliwy. I... Tak już zostało:)
Dziś w dniu moich 30-tych urodzin kilka refleksji ciśnie się na usta. Szczególnie oceniam ostatnią dekadę, czyli czas, który mniej więcej od dorosłości prawnej zaczął owocować, lub nie konkretami. Ale by było bardziej branżowo - w 2006 r ukończyłem poznańską Akademię Medyczną, dzisiejszy Uniwersytet Medyczny. Kierunek fizjoterapia. Konikiem okazała się neurologia, diagnostyka obrazowa i szeroko rozumiana rehabilitacja kręgosłupa. Do dziś zdarza mi się opisać rtg, TK czy MRI.
Kilka chwil później poznałem wspaniałego diagnostę - dr Gostkowskiego. Kolejny krok w rozwoju medycznym, dr Kapliński, dr Madarasz. To wszystko w Villi Park. potem lekkie awansiki i w końcu powrót do Poznania. Managerka w Spa, wdrażanie autorskich pomysłów dla sektora Spa, szkolenia dla Master Beauty w Krakowie. Potem cała Polska. Projekty zaczęły przynosic korzyści, nie tylko mnie, ale przede wszystkim wielu Klientom i tak powstawać zaczęła baza. Coraz to nowe kontakty. I w końcu za namową kilku znajomych i przyjaciół poszedłem drogą, jaka szczególnie zaznaczała się skutecznym doradztwem. Warszawa, Kraków, Poznań, Jarosławiec, Radziejowice, Zamość, Gostynin, Łódź, Powidz, Rowy... Kolejne większe i mniejsze sukcesy oraz referencje, ale przede wszystkim własny rozwój dla dalszego skutecznego doradztwa. MK Business Assistance - wspaniały przystanek głównie przez poznanie świetnych ludzi. Następnie Strefa Spa - kilka ciekawych pomysłów, szkoleń w Warszawie i Sitańcu. Małżeństwo po cichu i rozwód z rozmachem. To mimo wszystko było potrzebne doświadczenie. Wisienką na torcie było powstanie Spa Leaders. Tu wszystkie doświadczenia jedno mają imię - sukces. Przede wszystkim wspaniały team fanatyków branżowych i nie tylko. W końcu praca wspólnie z żoną - która zawsze w cieniu męża jeśli chodzi o branżę Spa, nawet jako matka chrzestna najmniej 1/4 pomysłów. Teraz ramię w ramię - zdwojona siła plus wspomniany fanatyczny team. Młodość połączona z doświadczeniem pokonuje rynkową rutynę niczym Paweł Wojciechowski kolejne centymetry w swej dyscyplinie.
Czego bym sobie życzył? Zdrowia a reszta sama przyjdzie, jak mawiają moi pobratymcy z południa. Ja chcę więcej. Świeżości umysłu, lekkiego pióra, trafnych decyzji i jak powiedział mi kiedyś Jacek Nitecki - szczęścia oraz umiejętności słuchania osób, które mają coś do powiedzenia. Ot sam sobie życzenia złożyłem.. 

14 czerwca 2011

Masaż Muungano. Zapisy na szkolenia na terenie całego kraju!

Mało która forma masażu ma tak dalece holistyczne podejście do terapii i relaksu jednocześnie. Autorski masaż stworzony przez wybitnie uzdolniony zespół.
To technika, która znajduje idealnie zastosowanie w obiektach Spa. Przy stosunkowo niewielkim koszcie jednostkowym jego wykonania, relatywnie wysoka cena zabiegu. Co to oznacza w praktyce? Że zarówno przeszkolony personel Spa, jak i gabinetów masażu, salonów kosmetycznych może zaoferować Klientowi zabieg wyjątkowy, na którym można śmiało budować targety.
Oto krótki opis pochodzący bezpośrednio od twórców tej techniki:

„ Masaz Muungano* ”


Nowy, niespotkany do dziś punkt widzenia na Świat Masażu, oparty na mocy i magii scalenia.
Masaż relaksacyjny połączony z Masażem tkanek głębokich.
Pasja połączona z doświadczeniem.
Dwoje Masażystów.
Dwa Światy !

Masaż wykonywany przez dwoje Masażystów w jednym momencie, obejmujący całe ciało. Inspirowany esencją najlepszych elementów, wybranych z kilku rodzajów Masażu. Jego celem jest indywidualna walka z nieuniknionym w dzisiejszym trybie życia codziennego stresem oraz likwidacja objawów wynikających z jego nadmiaru. Może pełnić rolę zarówno przygotowania do okresu wzmożonej pracy jak i regeneracji po jego zakończeniu. Wyróżniają go takie elementy jak niesamowity przebieg, zastosowane w nim techniki, klimat panujący w trakcie, nastawienie na kreatywność co wręcz zmusza do jego niekończącego się rozwoju, dając jednocześnie możliwość dostosowania go do aktualnych potrzeb. Przeznaczony jest również dla osób ceniących w Masażu kreatywność idącą w parze z pasją doprowadzając do oczekiwanego efektu.

  „ Masaz Muungano* ”
Nowy wymiar holistycznego podejścia.


 *Muungano - scalenie ( jęz. Swahili )
Szczegółowe informacje i zapisy na terenie całego kraju:
         adam.puda@gmail.com

28 września 2010

Kolejne szkoły wellness i Spa

Rok akademicki za pasem. Strony internetowe kipią aż ofertami studiów o tematyce związanej z rynkiem Spa. Zmienia się liczba szkół, natomiast nie zmienia się ich profil i niestety poziom. Czytając kolejne programy, listy kadry dydaktycznej zastanawiam się nad jednym - jak dalece sięga chciwość ludzka?
Wykładowcy to głównie kadry totalnie nie znających branży Spa ludzi, ściągnięci na uczelnie konkretnymi kwotami i nierzadko na gorąco pytający - o co chodzi z tym Spa?
Szwadrony słuchaczy mamione są nazewnictwem jakiego sam wykładowca nauczył się noc wcześniej. Brak wiedzy o prowadzeniu tego biznesu, jakichkolwiek podstaw merytorycznych, krótko mówiąc brak czucia klimatu Spa tak w jakości obsługi klienta jak i tworzenia procedur.
Brawo tylko dla marketingowców owych szkół. Są w stanie ściągnąć rzesze słuchaczy na nijakie "podyplomówki" i zbijając na tym konkretny pieniądz.
Kiedyś już pisałem o szkołach fizjoterapii na uczelniach biznesowych, związanych z gospodarką. Tu mamy podobny przykład.
W myśl takiego postępowania zastanawiam się nad otwarciem szkoły górniczej na Wydziale Nauk o Zdrowiu Uniwerku Medycznego. To przecież tak samo pachnie kompetencjami.
Pomysł na biznes można mieć różny i ile głów tyle pomysłów. W tym przypadku nie mamy jednak do czynienia z głową twórców szkoły Spa, ale z ludźmi myślącymi tylko przez pryzmat kasy. A że z tego pomysłu oprócz złotówek w portfelu zrodzi się kolejna grupa matołów, którzy przychodząc na rozmowę kwalifikacyjną świecą papierem, który w branży liczy się mniej więcej tak samo jak gromnica przy zmarłym. Niby ma być, ale po co? Pewnie po to samo co koszula w ...

25 stycznia 2010

Od klasyczneh fizjo, po specjalistyczne procedury Spa medycznych

Na początek... Dlaczego rehabilitacja?
Gdybym napisał, że od dziecka marzyłem...skłamał bym. Gdzieś po liceum zacząłem czytać na czym tak naprawdę polega praca fizjoterapeuty. Jedną z pierwszych przeczytanych informacji było, że to zawód marnie płatny. Jak wiele, pomyślałem. I postanowiłem to zmienić. I tak zmieniam...
Niestety (lub stety) jak mawiają moi starsi koledzy jeszcze nie nauczyłem się bycia business - manem w tym zawodzie. ale uczę się. .
Poważnie. Lubię (jak każdy) dobrze zarobić, ale jeśli potrzebna jest pomoc komuś kogo na to nie stać, również z nią spieszę. Taki ze mnie pół filantrop. Do rzeczy panie Adamie.
Pracując do niedawna w ośrodku w pełni komercyjnym poznałem mnóstwo ludzi którzy osiągnęli sukces. Jeden z nich powiedział mi nawet w małej tajemnicy jak go osiągnąć.. "Trzeba umieć słuchać ludzi którzy mają coś do powiedzenia i ...mieć szczęście". Staram się każdego dnia. Szukać odpowiedzi, zgłębiać tematy, rozwijać skrzydła. Zapamiętam te słowa na zawsze.
Dziś w fizjoterapii odnalazłem inna drogę, niejako bardziej spa and wellness aniżeli standardową rehabilitację. Zrozumiałem, że w Spa medycznych można połączyć pasję rehabilitacji z pracą zarobkową jak nigdzie indziej. i tak zaczęło się tworzenie procedur, myśli, koncepcji medical Spa w polskim wydaniu. Dziś taką działalność preferuję.